Pani Monika jak stare drzewo…

Pani Monika ma 85 lat. Od 83 lat mieszka w tym samym miejscu – w małej białej chatce – adres – Mickiewicza 57. Wszyscy znają panią Monikę i Jej pomagają. Pani Monika dostała pismo z urzędu – do 31 stycznia 2017 roku ma się wyprowadzić. Od tego czasu mało je i kiepsko śpi. Schudłam – mówi do mnie – ale się denerwuję. Nie chcę się przeprowadzać. Nie przesadza się starych drzew…

S2700004 (Kopiowanie)

-Piec, w którym palę ma ponad 80 lat! I nigdy nie było z nim problemów – mówi pani Monika.
-Palę w nim drewnem od pana Urbana, dostaję je za darmo. Na węgiel mnie nie stać

 

Na początek zapraszam do obejrzenia filmu, który nakręciłam w piątek:

Warunki lokalowe w domu Pani Moniki naprawdę urągają człowiekowi żyjącemu w XXI wieku. I to w mieście, obok najnowocześniejszych fabryk Samsug i Amica. To 26 m kwadratowych powierzchni na 2.400m kw działki, za które pani Monika płaci czynsz regularnie od początku. Teraz jest to 77,81 zł. Akurat gdy ją odwiedziłam zastałam gumką przywiązany do furtki rachunek. Pani Monika rzadko wychodzi, jednak rachunki ma przeważnie przywiązane do płotu gumką. – To dobrze – mówi. Nie lubi gońca z urzędu, który roznosi listy, denerwują Ją jego aroganckie komentarze.
Zresztą urzędniczki, która była u Niej ostatnio też nie lubi. – Jak wyszła, płakałam przez nią. – mówi – Poczułam się jak stary niepotrzebny grat. – Poprosiłam, żeby zostawili mnie do śmierci w spokoju – mówi pani Monika. Na co urzędniczka odpowiedziała – Nie wiadomo jak długo będzie pani żyła!

S2700011 (Kopiowanie)

Ostatnia faktura za czynsz, z grudnia, utknięta w płot przez gońca urzędu

W poniedziałek wysłałam z „Wronieckiego bazaru”  do burmistrza zaproszenie, abyśmy poszli wspólnie do pani Moniki, porozmawiali.
Poskarżyłam się na aroganckie zachowanie urzędniczki, na którą skarżyła mi się pani Monika. Burmistrz nie chciał zostawić sprawy przypadkowi i odwiedził panią Monikę już w środę razem z wiceburmistrzem Dorną i urzędniczką. Tam też skonfrontował sprawę niegrzecznego potraktowania pani Moniki przez urzędniczkę. Czy wyciągnie z tego jakieś konsekwencje służbowe? Nie wiem, ale poczekam na wyjaśnienia.

Pani Monika zawsze uważała, że należności trzeba płacić. I to na czas. Więc płaci urzędowi co miesiąc, choć za te warunki, które ma, to urząd powinien dopłacać Jej. Pomocy w postaci dopłaty do czynszu nie otrzymuje. Żyła z emerytury ok. 700 zł, teraz jest to tysiąc. Przez szereg lat mieszkała z synem – Jankiem, który zmarł w lutym tego roku. Janek pracował w ZPZ-ach, potem został zwolniony, gdy fabryka upadła. Bywało, że Janek przez kilka lat nie otrzymywał renty, wówczas żyli tylko z emerytury pani Moniki i sporadycznych zasiłków (ok. 200 zł co jakiś czas). Janek był pomocą dla pani Moniki. To on zajmowała się np. malowaniem. – Teraz by trzeba pomalować, ale Janka nie ma, nie ma kto tego zrobić – mówi pani Monika.
Okna są pojedyncze, ale nie ma w nim dziur. Ściany i sufit także nie pękają. Dach grozi zawaleniem, to fakt. Ale dom nie ma nawet widocznych śladów wilgoci. Zbudowany przed stu laty z drewna i gliny zachował swój zdrowy klimat. Część domu zaniedbana przez urząd już przed laty, jeszcze za poprzedniego włodarza miasta, popadła w ruinę. I to na tamtej stronie sypie się dach.

Pani Monika skarży się na poprzedniego burmistrza Michalaka: – On też miał zakusy na tę działkę. Proponował mi lokal na Poznańskiej składający się z kuchni w podwórzu i pokoju w drugim budynku, od ulicy. Podziękowałam mu– mówi pani Monika. – Wtedy obecny burmistrz Wieczór skomentował to, mówiąc, że starych drzew się nie przesadza… Szkoda, że tak szybko o tym zapomniał… – dodaje ze smutkiem.

Za czasów Wieczora też próbowano panią Monikę przekwaterować. Ale, jak widać, mało skutecznie (2009, 2010).

S2700019 (Kopiowanie)

S2700016 (Kopiowanie)

 

 

Jedną z propozycji lokalowych, którą otrzymała pani Monika dotyczyła ul. Sierakowskiej, mieszkanie na poddaszu. Z piecem kaflowym do ogrzania. Jak sobie wyobrażali to w urzędzie, pani Monika nie wie. W każdym razie nie dała się przekwaterować.

Następną propozycją była Szklarnia. Ok. trzech kilometrów od miasta. Dwa do najbliższego sklepu. Bez auta, bez roweru. -Powiedziałam, że mają mnie oda razu zabić, bo się nie przeprowadzę – wspomina. – I tak zostałam do dziś – dodaje.
Aż do października, kiedy to pani Monika otrzymała pismo:

S2700015 (Kopiowanie)

Wynika z niego, że budynek zagraża Jej niebezpieczeństwu i MUSI go opuścić.

Pan burmistrz zlecił z urzędu ekspertyzę panu Bernaciakowi, która wypadła źle, wręcz tragicznie.

15181200_951213101652052_6275507561070816587_n

Pani Monika jednak do końca tej ekspertyzie mnie wierzy. – Wszyscy wiedzą, że urzędowi zależy na działce. Słyszałam, że ktoś chce ją od burmistrza kupić. U mnie kiedyś też była kobieta, która powiedziała, że lepiej mam się wyprowadzić, bo ona i tak kupi tę działkę – dodaje.

Rzeczywiście działka to ok. 2400 m kw. w centrum przemysłowym miasta. To łakomy kąsek dla wielu.

Poza tym taki widok chatki z XIX w., gdy naprzeciwko znajdują się dwa najnowocześniejsze w Europie zakłady Samsung i Amica to trochę urąga miastu. To trochę jak wrzód na … Boli ale trudno się go pozbyć…

W domu pani Moniki jest bieżąca woda, którą kiedyś doprowadziła na własny koszt, nie ma jednak odpływu. Nie ma też WC. Jest „wychodek”, do którego, jak mówi, przywykła.

Nie używa zbyt dużo prądu, bo rachunki wysokie. W piecu pali przeważnie drewnem, które otrzymuje od dobrych ludzi, czasem od księdza Binka, którego bardzo szanuje. Sporadycznie kupuje węgiel. Za drogi.

Dopłaty do mieszkania dla biednych nie bierze. Rachunki płaci na bieżąco. Remontu NIGDY nie było z urzędu, bo właściwie od zawsze chciano Jej dom rozebrać. Siedziała więc cicho, licząc na pomoc dobrych ludzi, bo gdyby się odezwała, kazano by Jej się wynosić.

A gdzie ona na stare lat ma iść?

Co z tego, że mieszkanie piękne, nawet gdyby w piecu miała czym palić, a nie ma, to dla Niej jest to jak zesłanie!

Kto Ją na takim odludziu odwiedzi? Co z tego, że środek miasta, skoro tam nie będzie Jej przyjaciół, znajomych, dobrych ludzi, którzy przechodząc zachodzą na kawę i podrzucają smaczne kąski?

Przez dwie godziny, gdy siedziałam u Pani Moniki odwiedziły Ją cztery osoby! Beze mnie. I tak jest codziennie.

Obiady przynosi Jej rodzina brata, który też ma już 95 lat! Ktoś przynosi chleb i podstawowe zakupy, inni pomogą w czymś, czy zwyczajnie posiedzą i  pogadają.

 

S2700008 (Kopiowanie)

W piątek, na moją  prośbę, panią Monikę odwiedził burmistrz Wieczór.

Słuchając wypowiedzi obojga miałam wrażenie, że każdy słucha tylko siebie :)

Pani Monika powtarzała, że wyprowadzi się stąd tylko „po trupie” a pan burmistrza zachwalał mieszkanko, które dla Niej przygotował.

Mimo zaproszenia, pani Monika nie chciała skorzystać z propozycji obejrzenia nowego lokum.

Pojechałam więc z kamerą razem z burmistrzem. Nagrałam film.

Mieszkanko piękne!
Jasne, przestrzenne, z nowymi oknami PCV, z WC, prysznicem i bojlerem na ciepłą wodę. Przy ul. Sierakowskiej, z wejściem także od Rzecznej. Mankamentem jest piec kaflowy w pokoju i zupełny brak czegokolwiek w kuchni. Można postawić piec gazowy lub elektryczny. Problem w tym, że w piecu kaflowym palić trzeba węglem, na zakup którego pani Moniki z emerytury po prostu nie stać. Piecyki kuchenne gazowe czy elektryczne to też wydatek, w Jej przypadku to luksus właściwie.

Kiedy opowiadałam Jej o pięknym lokum przygotowanym przez burmistrza, Ona powtarzała, że nie. Nic z tego.  Że do bloku, to może, bo wstanie i ma ciepło, ale żadna inna wersja nie wchodzi w grę.

Tymczasem ostatnie pismo z urzędu spędza Jej sen z osiemdziesięciopięcioletnich powiek:

S2700005 (Kopiowanie)

Do 31 stycznia pani Monika ma opuścić  lokal, w którym żyła 83 lata, a klucze odnieść do urzędu, tak powiedziała urzędniczka…

Mimo iż pani Monika napisała do burmistrza list:

15123035_951212901652072_6473631735271594466_o

Jak sprawa się zakończy?

Póki co idą święta. Czy będą to ostatnie święta pani Moniki w domu rodzinnym? Co o tym sądzicie?

Zapraszam do obejrzenia filmu z mojej piątkowej wizyty u pani Moniki:

Szwarc Gapa

 

26 października burmistrz mówił o problemie p. Moniki na konferencji prasowej w urzędzie:

Komentarze

komentarze

komentarze 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Udowodnij, że nie jesteś robotem: * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.