„Bronkobus” przyjechał do Wronek

W niedzielne południe do Wronek przyjechał „Bronkobus” – jeden z 17 autobusów promujących kandydaturę Bronisława Komorowskiego na fotel Prezydenta RP.

Bronkobus we Wronkach (4) (Kopiowanie)Osoby przybyłe „Bronkobusem” chodziły po mieście, zbierając od wronczan podpisy poparcia kandydatury aktualnego prezydenta na kolejną kadencję. Rozdawali też przypinki oraz kwiaty z okazji Dnia Kobiet. Z Platformy Obywatelskiej z naszego regionu we Wronkach pojawili się: poseł Jakub Rutnicki, senator Jan Filip Libicki, Mateusz Radziwoniuk oraz Przemysław Turowski.

Nie obyło się również bez kontrowersyjnych pytań – przechodzący obok Chaty Polskiej młodzieniec postanowił zapytać buntowniczo „Moi rodzice całe życie na ZUS płacili i co?”. Osoba ze sztabu wyborczego odpowiedziała równie prowokująco. Dopiero Jakub Rutnicki uspokoił sytuację zapraszając młodzieńca na rozmowę do swojego biura w Szamotułach.

Wybory prezydenckie zaplanowane są na 10 maja, jednak na Placu Wolności cały czas wisi jeszcze baner Przemysława Turowskiego. – To nie zależy niestety ode mnie, ponieważ ten baner nie był wieszany z mojej inicjatywy i nie ja niestety go będę ściągał. Jest firma reklamowa, która się tym zajmuje – tłumaczył Przemysław Turowski, kandydat do Sejmiku Wojewódzkiego z list PO w zeszłorocznych wyborach samorządowych zapytany przez naszą redakcję.

Dietetyk Wronki Praca w Samsung Wronki Oferty Pracy Wronki
4 miesiące po wyborach baner Przemysława Turowskiego dalej wisi na Placu Wolności
4 miesiące po wyborach baner Przemysława Turowskiego dalej wisi na Placu Wolności

Mieszkańcy, do których podchodzono z prośbą o podpisanie listy poparcia reagowali dwojako. Niektórzy chętnie składali podpis, a inni po słowach „kandydatury Bronisława Komorowskiego” dziękowali i odchodzili. Inne zdanie o zbiórce podpisów miał jednak poseł Jakub Rutnicki, z którym udało nam się porozmawiać.

Bronkobus we Wronkach (5) (Kopiowanie)

Po krótkim pobycie we Wronkach, politycy wyruszyli zbierać podpisy do sąsiednich miejscowości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.