Czy bulwar na pewno nie popłynie?

Nie chciałem zabierać głosu w sprawie zamknięcia mostu, ale sprowokowała mnie pewna beztroska władz Wronek. Daleki jestem od obwiniania burmistrza za katastrofę, bo przecież to nie on był projektantem ścieżki, ale dziwi mnie brak reakcji na sygnały ostrzegawcze. Sytuacja przypomina mi trochę jazdę na  czerwonym świetle

Dietetyk Wronki

A sytuacja jest poważna. Doczekaliśmy się  olbrzymich  kłopotów spowodowanych zamknięciem mostu na Warcie. Wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego wskazał jako podstawę swojej decyzji o zamknięciu przeprawy osuwanie się gruntu spowodowane prawdopodobnie  prowadzonymi  w pobliżu mostu  pracami budowlanymi związanymi z budową przez gminę  ścieżki pieszo- rowerowej.
Włodarze Wronek są pewni, że inspektor nie ma racji.
Zastępca burmistrza, Robert Dorna powiedział dziennikarzom, że:  „Nie ma żadnych podstaw naukowych, technicznych, inżynieryjnych, żeby łączyć te dwa fakty”.
Mamy dwa przeciwstawne stanowiska.
Nadzór budowlany łączy osuwanie się gruntu z robotami, a burmistrz twierdzi co innego. Osobiście jestem skłonny przyznać rację specjalistom z nadzoru budowlanego. Wydaje się, że twierdzenia burmistrza są raczej zaklinaniem rzeczywistości w obliczu kryzysu, a nie prawidłową reakcją na  zaistniałą sytuację.

Od samego początku uważałem rozpoczęcie budowy ścieżki pieszo-rowerowej za dobry pomysł.
Bulwar wzdłuż Warty upiększy miasto i ułatwi życie wielu ludziom.  Bardziej sceptycznie odnosiłem się do  pomysłu  poprowadzenia  ścieżki przy samym brzegu rzeki. Jak wiadomo Warta  płynie przez Wronki stosunkowo wąskim korytem i prąd rzeki jest w tym miejscu bardzo silny.
Dodatkowo grunty we Wronkach mają skłonność do osuwania się, sprawiły i sprawiają kłopoty budowniczym dróg, mostów i budynków.  Jakby tego było mało, to dowiedziałem się z prasy, że ścieżka na niektórych odcinkach pobiegnie na poziomie 3 metrów  (chodzi tu o poziom wody Warty,  przy którym ścieżka będzie zalewana).
Oznacza to bardzo częste zalewanie, a sporadycznie woda będzie osiągała poziom nawet paru metrów ponad ścieżką.

W prawidłowość przygotowania inwestycji  zwątpiłem, gdy zobaczyłem jak są prowadzone roboty.
Nie jestem specjalistą od budownictwa wodnego, ale moja znajomość praw fizyki nie pozwala mi przejść obok tematu obojętnie.

Wiadomo, że  brzegi rzek są podmywane przez ich nurt i dlatego najgłębiej powinno być na środku rzeki, a im bliżej brzegu, tym ich nachylenie gruntu powinno być łagodniejsze. Nie pogłębia się rzeki przy samym brzegu, bo bardziej stromy brzeg będzie bardziej skłonny do osuwania. Dodatkowo silniejszy, na skutek pogłębienia nurt rzeki, będzie mocniej podmywał skarpę brzegową. Dlatego zdziwiła mnie obecność na budowie koparki pogłębiającej nurt przy samym brzegu i odkładającej wydobyty grunt na budowaną ścieżkę.  Tak jakby projektant chciał,  żeby przy ścieżce było  bardziej stromo i nurt  po pogłębieniu silniej  podmywał brzegi.
Z jego punktu widzenia niewątpliwą zaletą takiego sposobu prowadzenia robót jest pozyskanie piasku, którego na budowie potrzeba sporo. Czyżby chęć zaoszczędzenia pieniędzy wygrała z logiką?

Mam obawę, że powstałe osuwisko przy moście i przy przepompowni ścieków  zbiegło się czasie z pracami budowlanymi prowadzonymi przez gminę Wronki w sposób nieprzypadkowy.
Co  więcej, są powody do obaw, że również ścieżka pieszo-rowerowa może spłynąć do Warty. W każdym razie ja, będąc na miejscu burmistrza wstrzymałbym prace budowlane i zlecił specjalistom od budownictwa wodnego wykonanie ekspertyzy. Być może ekspertyza rozwieje moje obawy, ale uważam, że  przy tak kosztownej inwestycji trzeba mieć pewność.

Po to, by marzenia o bulwarze nie popłynęły z nurtem Warty. Razem z grubą kasą.

Agencja Reklamowa Wronki

Tomasz Ziółek

komentarze 4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *