Gminne utarczki – list Tomasza Ziółka

Ostatnio nie zabierałem głosu w sprawach gminnych, co nie znaczy, że nie interesuję się tym, co się na naszym podwórku dzieje i przestałem uważać działalność gminy za decydującą o jakości życia jej mieszkańców.  Po prostu w pierwszym półroczu bieżącego roku w kraju działo się dużo spraw skupiających uwagę,  kontrowersyjnych i zachęcających do zabrania głosu.  Samorząd gminny dopiero co rozpoczął swoją  kadencję i na pewno niejeden raz zdążę coś napisać przed jej zakończeniem – czytamy w liście Tomasza Ziółka do “Wronieckiego Bazaru”

 

Z relacji z obrad organów gminy przedstawianych na stronach „Wronieckiego Bazaru” wynika, że samorząd rozpoczął swoją kadencję nie najlepiej i w czasie obrad jest kontynuowana walka wyborcza. Na skutek tego samorząd zbyt dużo zajmuje się sobą, a zbyt mało merytoryczną dyskusją.

Do przepychanek słownych dochodzi nawet w sytuacjach tak jednoznacznych, jak zła jakość dostarczonych przez burmistrza materiałów. Radny ma prawo żądać, by materiały, o których ma dyskutować były czytelne, a burmistrz posiada odpowiednie środki, by je należycie przygotować.
Cała pyskówka wokół tego tematu, która została wszczęta  z inicjatywy burmistrza, była żenująca. Posiedzenia organów rady nie służą do oceny byłych  konkurentów do stanowiska burmistrza, od tego są wybory.  Wydaje się, że wygrana wyborcza spowodowała, że problemy burmistrza z prowadzeniem dialogu i negocjacji, wytykane przeze mnie w trakcie poprzedniej kadencji, jeszcze się spotęgowały.
Nie chcę zbyt dużo rozwodzić się nad tym tematem, być może Mirosław Wieczór w końcu upora się ze swoim problemem. Zrozumie, że krytyczne uwagi przyczyniają się do poznania swoich błędów i  usprawnienia działalności. Poza tym wiadomo, że nie każdy, kto cię krytykuje jest twoim wrogiem i nie każdy, kto cię chwali jest twoim przyjacielem.  Swoją drogą, warto jest od czasu do czasu pokazać klasę,  podziękować za krytykę, a nawet przyznać rację oponentowi. Źle się na tym nie wyjdzie.

Drugą sprawą, która wzbudziła kontrowersje były obrady komisji rewizyjnej w sprawie utraty mandatu radnego przez Jerzego Śmiłowskiego. Opinię prawną w  tej sprawie opracował Zdzisław Paralusz, którego zawsze podziwiałem za profesjonalizm,  takt, bezstronne podejście do zagadnień prawnych i umiejętność wyszukiwania i prostowania błędów w przedstawianych mu materiałach. Dla mnie, jako amatora, zmuszonego do zajmowania się często  tematyką prawną,  stanowił on niedościgniony wzór.

Paralusz przedstawił wnikliwą analizę sytuacji prawnej radnego Śmiłowskiego zakończoną wnioskiem końcowym, z którym się nie zgadzam. Wniosek miał się nijak do przedstawionej analizy, niczego nie wyjaśnił i spowodował dalsze zamieszanie.
Mecenas na wielu stronach udowodnił, że wprawdzie ochotnicze straże pożarne korzystają z majątku gminy, ale robią to, by pokryć koszty z zakresu ochrony przeciwpożarowej i ratownictwa; dziedzin w całości  należących do zadań gminy. Również w tym celu prowadzą działalność gospodarczą, z której pozyskują dodatkowe środki na pokrycie kosztów funkcjonowania, uzupełniają w ten sposób środki gminne.
To, że do prowadzenia takiej działalności jest wykorzystywany majątek gminy nie ma znaczenia, bo przepisy nie pozwalają OSP na prowadzenie działalności nastawionej na zysk. Kierując się tym sądy traktują działalność gospodarczą prowadzoną przez OSP w sposób mniej restrykcyjny.
Jednostki straży pożarnej są stowarzyszeniami posiadającymi własne organa kontrolne, nie są jednostkami organizacyjnymi gminy. Nie zachodzi zatem obawa konfliktu interesów, jaka zachodzi w przypadku  kierowników jednostek organizacyjnych gminy, którzy nie mogą być jednocześnie członkami organu nadzorującego, jakim jest rada gminy i kierownikiem jednostki nadzorowanej. Nawet gdyby OSP były jednostkami organizacyjnymi gminy, to radny Śmiłowski nie musiałby rezygnować z mandatu, bo nie ma on kompetencji do zarządzania działalnością.
Tyle ja zrozumiałem z analizy mecenasa Paralusza i takie są moje wnioski z jej lektury.

Dlatego zupełnie nie wiem jakie znaczenie ma to, do kogo należy wyśledzony przez blogera samochód używany przy świadczeniu usługi zakładania rolet.

Wniosek końcowy podminował całą analizę, co inteligentnie wykorzystał bloger, otworzył bowiem drogę do dalszych pytań dotyczących korzystania z majątku gminy i łatwego udowodnienia, że majątek gminy jednak  był wykorzystywany do świadczenia usług. Bloger zapytał się o własność pozostałych pojazdów, można się było zapytać o własność garażu, źródło środków na pokrycie kosztów eksploatacji samochodu itp. To wszystko nie ma znaczenia, bo  w poprzednich wywodach udowodniono, że OSP jest stowarzyszeniem korzystającym z majątku gminy w celu realizacji jej zadań.   Po co formułować wniosek o sprawdzenie dowodu rejestracyjnego pojazdu, jeśli nie ma on rozstrzygającego znaczenia?

Nie wiem, jakie będą dalsze losy wniosku o wygaśnięcie mandatu radnego Śmiłowskiego, ale byłbym bardzo zaskoczony  i rozczarowany, gdyby mu mandat odebrano.

Tomasz Ziółek

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *