Historia głosowania pewnego załącznika do uchwały… [wideo]

Jak bardzo różni się praca na sesji i komisji staram się już od dawna Państwu uzmysłowić. Przykładem może być film z majowej komisji budżetowej. Film jest na YT “Wronieckiego Bazaru” od dawna, jednak postanowiłam go Państwu przybliżyć. Film ma ok. 8 minut i zawiera fragment komisji

Niestety, nie mam całego nagrania dyskusji na temat nieczytelnego załącznika do uchwały, ale i ten fragment, który zechcecie Państwo obejrzeć, powinien uzmysłowić Wam, w jak ciężkich warunkach przychodzi mi czasem pracować dla Państwa…  Ponieważ jest to komisja budżetowa, którą prowadzi Janusz Szulc – mam prawo zabrać na niej głos.

Przeważnie staram się nagrywać i niepotrzebnie się nie odzywać, jedynie słuchać przebiegu dyskusji. Jeśli jednak sprawa przybiera taki obrót jak na filmie, proszę mi wierzyć, muszę się odezwać.

Proszę wysłuchać nagrania…

 

W punkcie 6. komisji radni zajęli się omówieniem załącznika (zdjęcie poniżej) do projektu uchwały w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego miasta Wronki, w rejonie ulic: Nadbrzeżna, Leśna, Myśliwska, Łowiecka.

Kiedy przystąpiono do omawiania rzeczonej uchwały, pokazano mapę. Ta wyświetlona rzutnikiem na ścianie była zwyczajnie nieczytelna. Widać było na niej jedynie kolorowe plamy, nie można było odczytać ani numerów działek, ani też legendy. Była najzwyczajniej w świecie źle zeskanowana, co się przecież zdarzyć może każdemu, a co do tej pory NIE miało miejsca.

Jako pierwszy zwrócił na to uwagę radny Śniegowski. Nie spodobało się to burmistrzowi, który zapytał radnego o jaką konkretną działkę chodzi. Radny wyjaśnił, że o teren cegielni, jednak numeru działki nie poda, bo załącznik jest nieczytelny.

No i rozpętała się “dyskusja”- nagonka ze strony burmistrza.

Zajrzałam przez ramię radnym siedzącym obok mnie i dostrzegłam, że na tabletach numery działek i legenda mapy są też nieczytelne. Jednak żaden z radnych wybranych z “obozu burmistrza” nie odezwał się. Cicho też siedział i przyglądał się sytuacji przewodniczący Rady Piotr Rzyski, co mnie szczerze zdziwiło, bo niby też z “obozu”, ale wydawało mi się, że swą powagą piastowanej funkcji mógłby dyskusję uciąć w trzy sekundy. Odezwał się za to radny Michał Biedziak i bloger Artur Graś- siedzący z boku, na widowni i niezmiennie wszystko nagrywający (zapewne na Jego stronie znajdziecie Państwo całe nagranie) oraz radny Bartek Roszak.
W końcu ja też  nie wytrzymałam.
Pracownicy ratusza czekali na merytoryczne pytania na temat planu, co podkreślił burmistrz.

Tylko jak zadać merytoryczne pytanie, skoro nie można odczytać mapki, którą trzeba za chwilę głosować? A sprawa poważna, bo przekwalifikowanie gruntów, w rezultacie czego podjęcie decyzji, co będzie mogło powstać na danym terenie, a czego pobudować nie będzie można w przyszłości.

Kiedy wzięłam tablet najbliżej mnie siedzącego radnego i zapytałam, czy naprawdę reszta radnych może coś z tego odczytać, nie uzyskałam odpowiedzi, jedynie reprymendę od burmistrza, żebym nie przeszkadzała.
A wystarczyło przyznać, że jest nieczytelny załącznik, zeskanować go porządnie i sprawa byłaby rozwiązana w pięć minut. Zamiast tego mieliśmy spektakl złośliwości burmistrza i niemoc prowadzącego komisję – Szulca.

Niepotrzebne moim zdaniem były uwagi burmistrza, typu:
“panu Śniegowskiemu przeszkadza wszystko, nawet moja osoba”,
“dla pani, pana Śniegowskiego i Grasia jest to nieczytelne”,
“pani zdaniem od samego początku, kiedy jestem burmistrzem to sobie kiepsko radzimy”,
“pani Kaźmierczak, czy pani może nam nie przeszkadzać?”.
Jedyny skutek, jaki odniosły, to starta czasu i kontragresję ze strony zaczepianych, chociaż przyznać trzeba, że Śniegowski i Graś nie dali się sprowokować. Gorzej było ze mną. Nie potrafiłam przemilczeć zaczepek.
Już kiedyś (w poprzedniej kadencji) na komisjach burmistrz na moją jakąś uwagę kazał “nie wysilać mi się myśleniem”, czym doprowadził mnie do szewskiej pasji!

Żal mi było tylko coraz bardziej przewodniczącego Janusza Szulca, który ewidentnie nie mógł opanować dyskusji. A wystarczyło uciszyć wszystkich, łącznie z burmistrzem, który chwilami przejmował prowadzenie komisji, bez względu na reakcje przewodniczącego Szulca, poprosić o ponowne zeskanowanie i przesłanie radnym. A dywagacje przewodniczącego, czy dla samego radnego Śniegowskiego skanować na nowo, były po prostu słabe. Miał taki sam załącznik w tablecie i nie przypuszczam, żeby mógł go odczytać. Po co więc to przeciąganie sprawy?

W końcu załącznik zeskanowany w większej rozdzielczości pojawił się na tablecie radnego Śniegowskiego (myślę, że pozostałych też). I komisja ruszyła do przodu.

Uważam, że bardzo złym pomysłem jest organizowanie wszystkich komisji jednego dnia.
Tego dnia komisje trwały od godz. 9.00 do godz. 17.00. Proszę mi wierzyć, że naprawdę trudno skupić uwagę przez tyle godzin, a tematy poruszane są ważne, bo przecież radni stanowią prawo lokalne.
Trudno też opanować emocje, kiedy do zwykłego zmęczenia dochodzą jeszcze zaczepki i złośliwości burmistrza. Czasem sytuacja staje się nie do zniesienia.
Wracanie na każdym kroku do tematu wyborów, które odbyły się osiem miesięcy temu jest według mnie bez sensu. Każdy z nas zaakceptował (lub po prostu przyjął do  wiadomości) wynik, demokratycznych bądź co bądź, wyborów ponad sześciu tysięcy osób w Gminie Wronki.
Przyjęliśmy też do wiadomości obecną sytuację na najbliższych pięć lat. I nie potrzeba na każdym kroku przypominać o tym. Czy naprawdę “wielcy wygrani” gnębią swoich kontrkandydatów do końca życia? Pytanie retoryczne.

Ale czy fakt wygrania wyborów oznacza, że teraz mamy wszyscy siedzieć cicho i patrzeć z uwielbieniem na poczynania naszego “wodza miasta”?

Ja nie zamierzam. Dalej będę “robić swoje”, czyli za dobre chwalić, a za złe ganić.

Czyż nie możemy “różnić się pięknie”, jak to jest z Robertem Dorną?
Nie zawsze mamy takie same zdania na dany temat, ale nie przybiera to formy agresji z Jego strony. A ja staram się też pozostać na tym poziomie i w sumie rodzą się prawdziwe dyskusje, a nie seanse agresji.
Komisje z Dorną są zupełnie inne. Na nich nawet nowi radni mają odwagę pytać o to, czego nie wiedzą. Ja też mogę skupić się na tym, “co” mówią, a nie “jak”. I nie muszę być spięta, by ripostować zaczepki.

Jeśli przez najbliższych pięć lat Wieczór na każdej komisji będzie przypominał w ten sposób Śniegowskiemu, że przecież ten przegrał, to nie wiem, czy dam radę chodzić i nagrywać dla Państwa komisje.
Przy tym zawsze też dostaje się mnie, a teraz jeszcze blogerowi Grasiowi. I prawie za każdym razem trzy nazwiska w ustach burmistrza łączą się: Śniegowski, Graś, Kaźmierczak…

A jak praca wygląda na sesji?
Na sesjach zaproszeni goście, typu np. sołtysi, nie wiedzą nawet nad czym tak naprawdę odbywa się głosowanie. Sesja trwa ok. pół godziny.
Chociaż w tym roku były też sesje, które wyglądały podobnie jak opisana przeze mnie komisja. Byłam wówczas na politycznym detoksie, więc znam to tylko z opowiadań, ale wierzę, bo te sesje z ub. roku, zaraz po rozpoczęciu kadencji też takie były i to ostatecznie przekonało mnie, że moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze, więc udałam się na polityczny detoks.
Mam nadzieję, że teraz dam radę, ale jak nie dam, to znów zrobię sobie przerwę :)

Szwarc Gapa

 

Takie zachowanie burmistrza nie jest, niestety, rzeczą nową. Przed wyborami, jeśli były ataki na Śniegowskiego, można było to troszeczkę  tłumaczyć chęcią zdyskredytowania “przeciwnika”, ale po wyborach?
A atak na Bogu ducha winnych mieszkańców Stróżek, którzy w dobrej wierze przyszli po prostu porozmawiać z radnym?
Albo na mnie – filmującą komisje? Nie rozumiem takiego zachowania.
Poprzedni burmistrz, Michalak, był niedościgłym wzorem spokoju, a proszę mi wierzyć, miał powody do zdenerwowania, może nawet większe.

Nie wiem jakie są przyczyny takiego zachowania, ale nie chciałabym przeżywać tego na każdej komisji.
Może moim wzorem burmistrz powinien wziąć urlop albo chorobowe i odreagować z dala od ludzi złość i agresję?
Mnie pomogło…

Szwarc Gapa

Historia z roku 2016:

Niech się pani nie wysila myśleniem, pani Grażyno…

Rok 2018:
proszę porównać początek dyskusji mieszkańców Stróżek z radnymi i film ok. 4 minuty, gdy w dyskusję włącza się burmistrz. Warto też zwrócić uwagę na zachowanie zastępcy – podpowiadającego burmistrzowi kolejne argumenty do “dyskusji” (to a propos ostatniego posiedzenia komisji rewizyjnej) …

Oskarża nas pan o to, że dokonaliśmy przewrotu w podziale na okręgi wyborcze!?

Rok 2018:
film nr 1 ok. 17 minuty… zachowanie burmistrza wobec przewodniczącego i wiceprzewodniczącego Rady…

Sesja nadzwyczajna w sprawie okręgów wyborczych

komentarze 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *