Katastrofa ekologiczna dotarła do wronieckiego odcinka Warty…

Dziś dostałam smutne info z załączonymi zdjęciami od pana Damiana Ostrowskiego, który z zawodu jest rybakiem, a pięć lat temu pisał pracę magisterską na temat warunków fizyko -chemicznych Warty na odcinku Wronek. Wówczas to Warta miała się dobrze, by nie powiedzieć, że bardzo dobrze. Ale to już przeszłość…

Padło wiele ryb w tym bardzo cenne i rzadkie gatunki, których populacja w Warcie była mała, ale powoli się odbudowywała.

Dietetyk Wronki

W ubiegłym tygodniu, w okolicach Poznania, aż do Obornik snuł się szlak śniętych ryb.

Padły też dziki padły w okolicach Biedruska, w Poznaniu padają mewy, zwierzęta zjadły zatrute padnięte ryby.

Nie wiadomo kto był sprawcą tego morderstwa na systemie ekologicznym rzeki i najprawdopodobniej nie dowiemy się już tego.

Próbki wody pobrane przez WIOŚ, zdaniem pana Damiana, zostały pobrane za późno i nic nie wykazały. Tak więc sprawcy ujdzie to bezkarnie. Chociaż dla mnie to nonsens! Żeby w XXI wieku nie było możliwości sprawdzenia, kto to zrobił?

Prędzej uwierzę, że odpowiedzialne służby nie chcą wiedzieć, kto to.

Przecież wystarczy zbadać jaka była przyczyna śnięcia ryb, a potem namierzyć firmę, która stosuje to w swojej produkcji.

Agencja Reklamowa Wronki

Zresztą pamiętam, że podobna sytuacja, lecz na mniejszą skalę, już raz w tej okolicy była kilka lat temu.

Pan Damian pisze, że strasznie będzie, gdy zatrucia rozszerzą się dalej. Już padają dziki, mewy, czaple i te zwierzęta, które zjadły zatrute ryby.

Już na wysokości kościoła na Borku we Wronkach w Warcie leży najprawdopodobniej zatruty łabędź.

Dużo ryb leży na wysokości Koźmina i Smolnicy. Dziś na Warcie widziałam gromady mew i łabędzi, które siedziały na wodzie. Tak właśnie pomyślałam… że jak zjedzą zatrute ryby, będzie ciąg dalszy tragedii.

Urząd na swojej stronie internetowej przestrzegł mieszkańców przed spożywaniem ryb niewiadomego pochodzenia, bo mogą być złowione w zatrutej Warcie.

Tylko jak przestrzec zwierzęta: łabędzie, mewy, dziki, czaple i inne. One strony internetowej urzędu nie czytają :(
Zapytałam pana Damiana, czy nie ma możliwości, żeby zebrać te zatrute ryby?

Odpowiedział, że w innych miastach koła wędkarskie społecznie zbierają te truchła i oddają do utylizacji.

A u nas? A u nas koła udają, że nas problem nie dotyczy – dodaje pan Damian.

Zastanawiam się, może poprosić miasto o pomoc? Są więźniowie, można ich wykorzystać do prac interwencyjnych przy zbieraniu śniętych ryb.

Zapytałam pana Damiana, czy to znaczy, że w Warcie umarło wszystko?

Odpowiedział, że na 20 km od miejsca zatrucia nie ma nic. Pływali zapaleńcy i społecznicy z echosondą i nie znaleźli w wodzie nic żywego.

Na dodatek załączył zdjęcia zrobione dziś (sobota) na trasie od Nadleśnictwa Wronki do Stacji Diagnostycznej na Leśnej. Na tym bardzo krótkim odcinku Warty leżą śnięte ryby. I nie tylko ryby.

Co dalej?

Czarny Kruk

Informacja prasowa z WUW w sprawie….

Raport z działań służb w sprawie zatrucia ryb

Działania służb oraz inspekcji zaangażowanych w ustalenie przyczyn zatrucia ryb w Warcie przedstawiono podczas dzisiejszego posiedzenia Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego pod przewodnictwem wojewody Piotra Florka.

Inspektorzy weterynarii oraz ochrony środowiska nie wiążą incydentalnych przypadków odnalezienia martwych ptaków czy dzików w okolicach Warty z masowym zatruciem ryb, do którego doszło w ubiegłą sobotę. Służby podległe wojewodzie przedstawiły raport z podjętych działań. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska cały czas prowadzi bieżący monitoring rzeki. Pobrane próbki wody nie wskazują na przekroczenia jej parametrów. Nadal prowadzone są oznaczenia, które określą źródło skażenia i pozwolą ustalić winnych zatrucia ryb. Inspektorzy wspólnie z policją prowadzą intensywne działania operacyjne. Również inspekcja weterynaryjna przeprowadza odrębne badania na próbkach śniętych ryb. Część materiału została przekazana do laboratorium w Puławach. Dotychczas udało się wykluczyć czynniki mikrobiologiczne, które wskazywałyby na choroby zakaźne. Badania wykluczyły też część związków chemicznych, takich jak metale ciężkie. W toku prowadzonych działań skontrolowano lewobrzeżną oczyszczalnię ścieków. Wykluczono możliwość zatrucia Warty spowodowaną awarią lub zrzutem ścieków z tego obiektu. Obecni na spotkaniu przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarskiego potwierdzili zebranie i przekazanie do utylizacji ok. 3 ton ryb. Ich zdaniem przywrócenie stanu zarybienia rzeki sprzed katastrofy może potrwać nawet kilkanaście lat.

Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody nadal apeluje o niespożywanie ryb wyłowionych z rzeki lub znalezionych na brzegach do czasu wyjaśnienia sprawy przez służby.


Tomasz Stube
rzecznik prasowy wojewody wielkopolskiego
Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *