Kolejny list Czytelnika w sprawie…

Kolejny Czytelnik nie wytrzymał i swoje myśli przelał na papier. Smutno czytać takie listy, ale naprawdę już dość udawania, że wszystko jest cacy w naszym mieście, a radni i burmistrz robią wszystko, co w ich mocy, żeby nam, mieszkańcom, było dobrze… Jeśli macie inne zdanie – też napiszcie, wydrukuję

Dietetyk Wronki

 

W normalnym mieście wiele środowisk spotyka się i zastanawia co by zrobić, by nie stracić na zmianach?
Część zaś zastanawia się czy zmiana nie jest dobrą okazją do wzmocnienia miasta.
W Naszym mieście brak jest środowisk czujących odpowiedzialność za miasto. Jest natomiast wąskie grono „biznesmenów” i grono dorobkiewiczów, którzy ciężko myślą nad tym, co by tu zrobić, by im było dobrze. Wszystko inne to gra pozorów.

Nie ma na razie siły, która byłaby w stanie zmienić ten stan.
I na tym polega dramat tego miasta.

Długa lista obietnic zamieniła się w długą listę niezrozumiałych decyzji, żadnych nowych ważnych inwestycji! Brak wyróżnika, magnesu przyciągającego biznes. Dla wielu młodych brak również jakichkolwiek zachęt, by pozostać w mieście.
Zwiększa się dystans pomiędzy naszym miastem a pozostałymi miastami.
Czynniki negatywne: brak wizji rozwoju miasta, brak firm produkcyjnych czy usługowych, które tworzyłyby pozytywną atmosferę i otoczenie dla biznesu.

Wniosek?
Przy tym stylu zarządzania, przy tych kierunkach i sposobach wydatkowania zasobów, czeka nas dalsza degradacja. I żadne zaklinanie rzeczywistości tu nie pomoże. Żadna Strategia Miasta nie kreuje wizji rozwoju miasta, opartego na jego realnych silnych stronach i potencjale.

Po co o tym piszę?
Bo chciałbym, aby ludzie, którzy doprowadzili do wyboru władzy wiedzieli, że przyczynili się do tego stanu.
Ponadto, aby wyborcy wiedzieli, że oddając na kogoś głos w wyborach powinni przynajmniej mieć tyle do siebie szacunku, aby domagać się realizacji obietnic wyborczych.

A jeżeli nie są one zrealizowane, aby wyciągnęli wnioski i pokazali wszystkim czerwoną kartkę.

R.M.
(dane do wiadomości redakcji)

 

Dziękuję kolejnemu wronczaninowi za wypowiedzenie się w sprawie.
Niestety, myślę całkiem podobnie. Dlaczego  niestety? Ano dlatego, że lubię swoje miasto i nie chcę go tracić! Nie chcę wyjeżdżać stąd tylko dlatego, że komuś wydaje się, co się wydaje, i robi na co ma ochotę, nie pytając wronczan o zdanie, jakby zjadł wszystkie rozumy świata!

Najgorszym czynnikiem, zabijającym nasze miasto jest dla mnie BRAK WIZJI rządzących. Tak, świetnie R.M. to określił.

Pamiętam lata 80-to XX w., gdy Czarnków kładł w mieście kanalizację (naszą położyliśmy po 35 latach!). Całe miasto było rozkopane, a ja dojeżdżałam autokarem do szkoły w Wałczu, właściwie autokarem wracałam z Wałcza do domu. Zastanawiałam się, jak to miasto “pozbiera się w kupę” po takich rozkopach.
Jak się “pozbierało” widzimy wszyscy…
Ale Czarnków przez ostatnich 28 lat (do wyborów w 2018 r.) rządzony był przez człowieka z wizją, właśnie.
Franciszek Strugała nie był zbyt towarzyski, może nie tak często całował panie w łapki czy ściskał je, ani też nie mówił jak pięknie wyglądają i że właśnie o nich myślał.

Ale On naprawdę o nich myślał. Myślał z wizją robiąc i planując cokolwiek.

Agencja Reklamowa Wronki

Jak wygląda dziś Czarnków widzimy. A przemysł (a co za tym idzie – podatki) w tym mieście nie kwitł tak jak we Wronkach.

Problem Wronek polega na tym, że nasze miasto nie miało WIZJONERÓW, którzy inwestując spojrzeliby w przyszłość oddaloną o 10-20-30 lat.
Każdy z nich dwóch, bo tylu ich przez ponad 40 lat (patrząc od końca, czyli od dziś wstecz) powojennych Wronek było, patrzył wzrokiem krótkowidza, czyli do kolejnych wyborów.

Tyle tylko, że burmistrz Michalak potrafił czasem wysłuchać nawet opozycji, gdy pomysł był godzien uwagi, albo nie kosztował Go zbyt wiele pracy :) albo też opozycja za bardzo naciskała i za głośno mówiła. Lubił generalnie spokój. Sam nie tracił też cierpliwości, i na sesjach i komisjach  zachowywał się wzorcowo, nie tak jak Wieczór.
Dzięki temu w jednej tylko kadencji (1998-2002) pobudowano TRZY sale gimnastyczne! (SP-2, SP-3 – (gimnazjum), Biezdrowo). Z zaciągniętym kredytem, który planowo i bez bólu spłacono. Ale sale są! Zabrakło kasy i czasu kadencji dla SP-1, Chojna i Nowej Wsi. I jak widać, tak zostało przez prawie 20 lat dla Nowej Wsi, dla pozostałych pewnie jeszcze z 10…
Komisja Oświaty i Kultury pod przewodnictwem Pawła Bugaja i z pomocą Krystyny Tomczak potrafiła przekonać całą Radę do takich inwestycji, a oboje byli w “opozycyjnej dziesiątce” przeciwko piętnastce! Wówczas we Wronkach było 25 radnych.
To tak jakby dziś Wieczór przyjął do realizacji projekt Śniegowskiego, Biedziaka i Roszaka za kilkanaście milionów budżetu :)
Śmieszne, prawda? A w świetle ostatnich wydarzeń z boiskiem na Górce tym bardziej… przerażające.
Jednak dawniej, mimo opozycyjności w Radzie, nie było nienawiści dnia codziennego. Po sesjach, długich i burzliwych (!) wszyscy razem szli na przysłowiową “wódkę”, choćby była nawet herbatą z cytryną…

Dziś jest to nie do pomyślenia, żeby przy jednym stole Wieczór zasiadł z opozycją na “wódkę”, choćby była ona herbatą z cytryną…

I nie mam wątpliwości, kto jest winien tej sytuacji.

I jestem za czerwoną kartką!

W tym, co napisał R.M. brakuje mi tylko jednego zdania:

Pamiętajcie, RAZEM mamy MOC.

Mamy TĘ MOC!

Wykorzystajmy ją, póki czas…
Zarówno wobec burmistrza, jak i radnych…
Rozliczajmy ich z obietnic przedwyborczych i wymagajmy zaangażowania na co dzień.
Wymagajmy spotkań, pytań i odpowiedzi. Nie pozwólmy im robić, co im się podoba.
Oni są naszymi PRZEDSTAWICIELAMI.
Oni wszyscy są po to, żeby SŁUŻYĆ NAM, mieszkańcom, a nie odwrotnie!

Pomóżmy zrozumieć naszym radnym, że burmistrz im niczego NIE DAJE! 

Najlepszym tego przykładem, choć negatywnym w mojej ocenie, jest to, co stało się z 200 tysiącami w budżecie zarezerwowanymi przez Wieczora na realizację niezrealizowanego do tej pory zadania z Budżetu Obywatelskiego 2016 r. – remont boiska na Górce.
To RADNI burmistrza “rozgrabili” kwotę wyznaczoną przez Wieczora.
Wprawdzie tym razem był to po prostu zwykły TEATR, ale tak mogłoby być naprawdę, gdyby większość radnych zrozumiała w końcu gdzie ich miejsce! Nie pod biurkiem Wieczora!
Bo to RADNI decydują NA CO PRZEZNACZAMY budżet Gminy, nie burmistrz, ani nie skarbnik. Ci ostatni są po to, żeby “pilnować paragrafów”.

Pamiętajcie, RAZEM mamy MOC.

Mamy TĘ MOC!

Nie zmarnujmy jej!

Szwarc Gapa
(zapytałam Autora, czy mogę skomentować)

komentarze 4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *