Kolejny list w sprawie szczepień

Otrzymałam list od Czytelnika, mieszkańca Szamotuł, któremu jako miejsce szczepienia wyznaczono wroniecką przychodnię przy ul. Partyzantów na piętrze, prowadzoną przez czarnkowski szpital. Opisał, co przeżył:

Dietetyk Wronki
Cześć Grażyna,
myślę że powinnaś o tym wiedzieć…
W czwartek byłem na wyznaczonym mi przez system szczepieniu we Wronkach (Partyzantów 15, na piętrze). Mnóstwo ludzi, brak dystansu, dwie godziny czekania przy dość niewielkiej liczbie krzesełek. Ludzie tak wściekli, że powinni być zaszczepieni poza covidem jeszcze na wściekliznę.
Próby opanowania (uporządkowania) sytuacji przez personel okazały się bezskuteczne. Podobno nie dojechały na czas szczepionki. Jak już dowieźli, poszło w miarę szybko, ale byłoby nieciekawie, gdyby wpadł Sanepid, byłaby jazda.
Sytuacja trwała od ok. 14.30 do mniej więcej 17.30, może później.
Byłem zapisany na 14.45, ale przyjęto mnie po 17. 00.
Dziś padłem – nie wiem czy po astra zenece, czy po zakażeniu covidem w tej kolejce…
Czytelnik z Szamotuł
(dane do wiadomości redakcji)
1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *