Kto wywoził odpady na pola obok rowu W-15 w Stróżkach?

Czytelnik zadzwonił do mnie, że zgłosił wronieckiej Straży Miejskiej, iż ktoś beczkowozem wywozi jakąś maź na pole w Stróżkach, wywozi i wyrzuca tuż przy rowie W-15, który jest odwodnieniem Stróżek. Wg naszych obserwacji maź wywożona jest jako odpad po kopaniu rowu W-15 na ul. Mickiewicza, przy Amice. Straż Miejska zareagowała natychmiast. Jednak nie udało mi się uzyskać informacji w jaki sposób zareagowała. Komendant Mazurczak odesłał mnie do rzecznika prasowego urzędu. I tu pojawił problem…

Po przyjeździe ze Stróżek pojechałam do SM. Niestety, komendant  nie udzielił mi żadnej informacji, zasłaniając się tym, że jako SM nie mają od burmistrza pozwolenia na udzielania żadnych informacji.

Zadzwoniłam do urzędu, próbując umówić się na spotkanie z burmistrzem Wieczorem. (25 października – czwartek)

Nieobecny.

Poprosiłam o rozmowę z wiceburmistrzem Dorną.

Nieobecny.

To w takim razie rzecznika – Chożalskiego.

Nieobecny. Poza urzędem.

Pani w sekretariacie zaproponowała mi panią Skrzypczak z urzędu, zajmującą się sprawami kadrowymi.

W biurze powiedziano mi, że pani Skrzypczak jest na szkoleniu.  Pani z biura chciała na chwilę wyprosić ze szkolenia p. Skrzypczak, ale znam zasady – bez pozwolenia burmistrza lub zastępcy i tak p. Skrzypczak nie udzieli mi żadnych informacji.

Jeszcze raz połączyłam się z urzędem. Poprosiłam panią od ochrony środowiska.
Ale skończyło się, jak się spodziewałam. Pani poprosiła o pytania na piśmie, dostanę odpowiedzi, gdy uzgodni z burmistrzem. Sama nie może nic powiedzieć.

Panią rozumiem, jest tylko podległym urzędnikiem.

Ale zasad działania tego urzędu już nie rozumiem.

Chciałam się tylko dowiedzieć, czy “syfiarz” został ukarany, a ochrona środowiska zadziałała i pobrała próbki tego czegoś, co jest wylewane na pola przy rowie W-15 w Stróżkach.

Czy to jakaś tajemnica państwowa?

Czy ochrona specjalna “syfiarzy”?

Rów W-15 w Stróżkach zalany mleczną mazią… do tego stopnia, że nie widać rowu..

Inny Czytelnik “przyczaił” się i sfotografował “syfiarza”, który doprowadził Rów W-15 do takiego stanu jak na zdjęciach…
Wiemy, że beczka należy do firmy Roberta Orzechowskiego z Popowa.

We wtorek dostałam taką informację na Mess. od Jędrzeja Orzechowskiego:

Żadna ogromna firma nie pozwoliłaby sobie, aby wydobywać szajs i wozić go na pole oraz nie podrobiłaby ekspertyzy.

Trochę mnie to zastanowiło, ponieważ po pierwsze filmu nie puściłam jeszcze w eter, po drugie nie podejrzewałam, że podrobiono ekspertyzy, raczej stawiałam na to, że po prostu nielegalnie na pola wywożono to, co miało trafić na oczyszczalnię.

Zapytałam Roberta Orzechowskiego jak sprawa wygląda.

Otrzymałam informację, że wszystko jest legalne. Wykonawcy rowu W -15 mają pozwolenia na wywożenie, jak się wyraził “WODY” na pola. Rolnicy, na pola których wywozi dostali za to pieniądze. I wszystko jest w normie.
Orzechowski uważa, że to jest zwykła woda. Po rozmowie telefonicznej dostałam SMS-a :

W sprawie tego, co było prowadzone na GS proszę kontaktować się z firmą, oni wynajęli beczki i ciągniki. Faktury na wywóz urobku ja nie wystawiłem.

Z firmą skontaktuję się. Napisałam maila z zapytaniem na stronie MOLEWSKI, ale nie można było go wysłać.

Rozmawiałam z rolnikiem, który udostępnił swoje pole pod wywóz WODY, jak przekonywano go. Zdziwiony jest sprawą, nie poszedł oglądać, co wylewają, bo nie przypuszczał, że mógł zostać okłamany. Czy widział “papiery” na wywóz? Nie. Uwierzył na słowo…

Myślę, że sprawa jest rozwojowa.

Szwarc Gapa

Po drzewach i krzewach widać, w jaki sposób z beczki wypuszczano ten “syf” – drzewa pobrudzone do 1,5-2 metrów

 

Fot. Szwarc Gapa

2 x Czytelnik

komentarzy 6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *