List Czytelnika

Napisał do nas Czytelnik. Poruszył w swoim liście kilka spraw, a rozpoczął od zbiórki makulatury

Dietetyk Wronki

List na szybko…

Akcja zbierania makulatury przez dzieciaki w szkołach – pomysł stary jak świat i przypomina fakt, gdy obecni rodzice czy dziadkowie angażowali się w podobne akcje jak teraz ich pociechy.
FAJNE i godne pochwały jest to, że i w obecnych czasach ktoś o takiej formie sobie przypomniał i zrealizował.

Proponuję też akcję zbierania butelek plastikowych w okresie miesięcznym przy każdorazowej obecności dziecka w szkole, każda sztuka na wagę złota – akcja łączy zaangażowanie dziecka i skupia uwagę rodziców, aby nie mieszać odpadów. To dopiero będzie ilość do recyklingu!

Mnie jednak zainteresował inny szczegół, a mianowicie pewnego rodzaju niespójność, bo gdy widzę jak politycy lokalni, w szczególności z najważniejszym na czele, który ogrzewają się w blasku fleszy w akcji na rzecz recyklingu, a na co dzień ten sam, którego mieszkańcy wybrali na fotel burmistrza z ekologią wbrew wszelkim pozorom ma mało wspólnego, to mam pewne wątpliwości i czuję zażenowanie co do wybiórczego zainteresowania się tą problematyką.
Zazwyczaj tam gdzie łatwo i przyjemnie, nie śmierdzi i podane jest na przysłowiowej tacy, tam pojawia się ów ON, a zdjęcia obiegają całą okolicę dzięki zaangażowaniu się co niektórych radnych. Wiadomo to też, że jest łatwe i nie wymaga dużego wysiłku. Łatwiej kliknąć niż pomyśleć nad czymś rozwojowym dla miasta, nad czymś, co po wdrożeniu zamiast fali rozpaczy przyniesie mieszkańcom rzeczywiste zadowolenie.

Surowiec w ramach recyklingu w postaci makulatury przyniesiony, czysty i opakowany jest „OK” w przeciwieństwie do surowców w postaci plastiku, szkła czy makulatury walającego się pod pełnymi pojemnikami, dając obraz lokalnych, niekontrolowanych śmietnisk rodem ze slumsów, przy których trudno zobaczyć włodarza miasta. Nie mówiąc już o tym, aby ogrzewał się w świetle fleszy na tle tego problemu, za który sam odpowiada, gdyż śmieci są problemem społecznym, a recykling odgrywa istotna rolę.

Ktoś kiedyś powiedział beznadzieja burmistrz i niewątpliwie co do słowa „beznadzieja” byłbym zgodny rozszerzając to o grupę radnych szczególnie tych, którzy organizują dyżury dla mieszkańców, aby ci przyszli do nich z problemami.
Od pewnego miejsca pełnienia dyżuru do pewnego miejsca wokół którego zbiera się duża ilość odpadów, strasząc pasjonatów zdjęć widokowych, jest może z kilkaset metrów. Dość blisko, aby zainteresować się problematyką, a jednak działań przeciwdziałania walaniu się śmieci trudno dostrzec, tym bardziej mimo pewnego rozgłosu akcji dot. ponownego sprzątania tego obszaru w stosunkowo krótkim odstępie czasu.

Panowie radni, czy aby zrobić coś dobrego i pożytecznego w ramach wyzwań przed jakimi stoi człowiek w walce przeciwdziałaniu zmianom klimatu, w ramach dbałości podejścia proekologicznego potrzeba wam także zdjęć ocieplających wizerunek? Czy może będziecie oczekiwać na podjęcie wysiłku przez innych w czynie społecznym, bez własnego udziału minimalizowania problemu? Podobnie jak ma to miejsce w przypadku waszego jak dotychczas wspólnego podejścia jako władzy miasta i gminy do problemu, czyli wprowadzenia jak to określiliście „SKUTECZNEGO SYSTEMU” sankcji za zanieczyszczanie (jakby karanie było jedynym antidotum na problem), dzięki któremu zlikwidowano dzikie wysypiska śmieci na terenie gminy, a jak skutecznemu to pozostawię ocenie czytelnikom.
Od siebie dodam tylko, że widać go co roku, gdy czasowo znikają, nie dzięki zaangażowaniu i pracy włodarza miasta a społecznego zrywu mieszkańców.

Czytelnik
(dane do wiadomości redakcji)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *