List Roberta Dorny w sprawie mojej relacji z posiedzenia komisji rewizyjnej

„Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą” – mówi stare przysłowie. Tak też jest i tym razem. Skoro ośmieliłam się dotknąć tematów trudnych, muszę mieć świadomość, że nie wszyscy będą myśleć tak jak ja. Ba, nie tylko myśleć, ale też głośno wyrażać swoje oburzenie na moje teksty. Tak właśnie zrobił wiceburmistrz Robert Dorna. Napisał, co Go boli, a że polonista z wykształcenia i w dodatku człowiek nie bojący się swoich poglądów, to z przyjemnością (jeśli chodzi o formę :) prezentuję odmienne stanowisko mojego Kolegi. Mogę się z tym nie zgadzać, ale szanuję i publikuję. Starałam się też odpowiedzieć na Jego zapytania do mnie

Dietetyk Wronki

 

Szanowna Pani Redaktor, Koleżanko Grażyno!

Nie mogę przemilczeć Twoich złośliwości wobec mnie w relacji z posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady MiG, odbytego w dniu 13 czerwca. Nie mogę pozostać bierny, kiedy tendencyjnie i bez wniknięcia w istotę sprawy opisujesz wydarzenia o naprawdę dużym znaczeniu. Nie mogę udawać, że nie widzę Twoich niesprawiedliwych ocen i politycznego angażowania się po jednej tylko stronie.  Nie umiem wreszcie, mimo szczerej do Ciebie sympatii, pogodzić się z jednostronnym przekazem, czyli łamaniem zasad dziennikarskiej etyki.

W odniesieniu do wspomnianego posiedzenia Komisji Rewizyjnej wyjaśniam to, czego nie zrozumiałaś (lub udajesz, że nie zrozumiałaś);

  1. Posiedzenie Komisji Rewizyjnej miało jeden cel – zgodnie z uchwałą całej rady to ta komisja miała przeprowadzić postępowanie wyjaśniające w sprawie domniemanego łączenia funkcji radnego z prowadzeniem działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy przez Jerzego Śmiłowskiego. Tylko radni zatem są upoważnieni do prowadzenia czynności – zadawania pytań, analizy materiału, formułowania wniosków.
  2. W przyjętym JEDNOGŁOŚNIE porządku obrad bez punktu „zapytania i wolne  głosy” nie ma niczego wyjątkowego. Taka jest częsta praktyka, jeśli posiedzenie lub sesja dotyczą jednego tematu i mają charakter nadzwyczajny – proszę sprawdzić porządek obrad nadzwyczajnych sesji np. zwoływanych w poprzedniej kadencji przez p. Śniegowskiego. Nie było takiego punktu.
  3. To że opinia prawna liczy 7 stron, zawiera trudne zwroty, prawne przykłady i odniesienia do wyroków sądowych, nie powinno chyba dziwić. W końcu to opinia prawna, za którą prawnik ponosi zawodową odpowiedzialność, a nie publicystyka. Opinia mec. Paralusza opisała stan prawny i wskazała, jakie ustalenia są w tej konkretnej sprawie kluczowe.
  4. Komisja nie decydowała o przyjęciu bądź nie opinii mec. Paralusza, bo ta opinia nie rozstrzyga niczego, a tylko na podstawie analizy przepisów mówi radnym, co muszą ustalić.
  5. W toku postępowania Komisja przeprowadziła czynności: przewodniczący Frankowski odczytał wypis z KRS, a także zapisy z kopii dokumentów przekazanych przez prezesa OSP A. Liszkowskiego (statut i dowód rejestracyjny budzącego wątpliwości pojazdu); na pytania odpowiedzieli prezes Liszkowski i radny Śmiłowski.
  6. Większość radnych Komisji Rewizyjnej uznała, że nie ma podstaw do wygaszenia mandatu radnego Śmiłowskiego. Zapewne przyjęli twarde argumenty:
    1. OSP nie jest gminną osobą prawną ani gminną jednostką organizacyjną,
    2. kwestionowany wóz strażacki nie jest mieniem komunalnym gminy,
    3. nawet gdyby był, sekretarz-kronikarz zarządu OSP (taką funkcję pełni radny Śmiłowski) nie może decydować o jego wykorzystywaniu.

Kiedyś byłaś dla mnie Wzorem dziennikarskiej niezależności i dociekliwości. Dziś mi smutno, że zaangażowałaś się w akcję promującą blogera – kandydata na radnego, nawet kosztem podstawowych zasad dziennikarskich. Dowody? Proszę:

  1. Tylko udajesz, że Twój tekst jest w pierwszej części „sprawozdaniem z komisji”, a dopiero w drugiej komentarzem pt. „Moje przemyślenia”. W rzeczywistości w swoim pseudosprawozdaniu jednostronnie komentujesz przebieg posiedzenia, używasz oceniających określeń („żenujące upomnienia”, „żenujący spektakl”), interpretujesz zachowania osób (oczywiście pozytywnie blogera Grasia, Śniegowskiego i Bartniczak-Ginalskiej, a negatywnie: Frankowskiego, Paralusza, Liszkowskiego, Dorny), wreszcie – jako pewnik przedstawiasz swoje domniemania co do intencji osób (pomawiasz Paralusza, że jego celem było znużenie słuchaczy, a Frankowskiego, że „zmanipulował” porządek obrad).
  2. Nierzetelnie przedstawiasz przebieg posiedzenia, np.
    1. piszesz, że mnie nie dotyczył „zakaz wypowiedzi” – nie było żadnego zakazu wypowiedzi, a jedynie realizacja uchwały stanowiącej, że pytają i wnioskują radni Komisji Rewizyjnej; ja udzielałem wyjaśnień, podobnie jak prezes Liszkowski i radny Śmiłowski;
    2. twierdzisz, że w pewnym momencie „się bloger zamknął i tylko dalej w ciszy nagrywał wszystko” – chyba nie jest to prawdą, skoro później sama piszesz, że ponownie był upominany;
    3. bez związku z rzeczywistym przebiegiem posiedzenia relacjonujesz wypowiedź radnego Śniegowskiego w sprawie opinii mec. Adamczewskiej: pomijasz oburzający fakt, iż radny dopuścił się manipulacji, nieprawdziwie sugerując, że „ona miała odmienną opinię od tej opinii pana mecenasa Paralusza” – mec. Adamczewska nie wypowiedziała się w sprawie mandatu radnego Śmiłowskiego;
    4. niezgodnie z prawdą piszesz, że radny Śniegowski został „pozostawiony z brakiem odpowiedzi na wszystkie swoje pytania i z odrzuconymi propozycjami” – radny Śniegowski zadał jedno pytanie (przewodniczący Frankowski ustosunkował się do niego) i nie złożył żadnych formalnych propozycji;
    5. z niewiadomych powodów nie piszesz o tym, co wykrzykiwał bloger Graś zaraz po zakończeniu posiedzenia.

A na zakończenie chciałbym zadziałać w Twoim stylu. Oczekuję zatem, że odpowiesz na następujące pytania:

1. Dlaczego jako dziennikarka nie próbujesz choćby z poczucia etyki zachować bezstronności? Jednoznacznie stajesz u boku jedynych pozytywnych bohaterów twojej relacji, np. gdy wyznajesz, że moje wyjaśnienie „wcale dwojga radnych (mnie zresztą także) nie przekonało”.

2. Dlaczego nie próbujesz rozważać problemu i argumentów, tylko budujesz czarno-biały obraz rzeczywistości, w którym jedni są źli (przypisujesz im jedynie negatywne intencje i obrzucasz jedynie negatywnymi ocenami), a drudzy dobrzy (ci mają jedynie dobre intencje i obdarzeni są jedynie anielskimi cnotami)?

3. Dlaczego posuwasz się w narzucaniu pozytywnych skojarzeń z Twoimi pupilami aż do manipulacji? Ratujesz Śniegowskiego przed oczywistym podejrzeniem o naginanie faktów (nie zauważyłaś, że w kontekście opinii prawnej mec. Adamczewskiej pomieszał dwie sprawy i nawet nie zająknął się, że Adamczewska zajmowała się sprawą Orzechowskiego, a nie Śmiłowskiego?). Tłumacząc intencje Bartniczak-Ginalskiej, wprowadzasz wątek, którego nie było w jej wypowiedzi (że nie chciała się narażać na śmieszność i dlatego usprawiedliwiała się przed radnymi).

4. Jakim prawem przyprawiasz mi gębę, pomawiając o bierność wobec gwałcenia jawności i wolności słowa? Jakim prawem wmawiasz Czytelnikom, że ktoś się wstrzymał od głosu, bo nie wierzył moim odpowiedziom?

5. Dlaczego tak wybiórcza jest Twoja wrażliwość na przestrzeganie norm kultury, wolności słowa i praworządności? Nie poczułaś się oburzona, gdy bloger przerywał wypowiedzi, a później wykrzykiwał swoje groźby? Nie czułaś zażenowania, gdy bloger podpowiadał Śniegowskiemu, co ma mówić?

6. Czy zgadzasz się, że rolą dziennikarza jest powstrzymywanie się od emocji i wyjaśnianie najbardziej nawet skomplikowanych spraw, tak aby opinia publiczna zyskiwała przekaz obiektywny, wnikliwy i wyważony?

7. Czy jesteś politykiem, lobbystą politycznym, czy dziennikarzem?

Odpowiedzi na zapytania Roberta Dorny:

1. Dlaczego jako dziennikarka nie próbujesz choćby z poczucia etyki zachować bezstronności? Jednoznacznie stajesz u boku jedynych pozytywnych bohaterów twojej relacji, np. gdy wyznajesz, że moje wyjaśnienie „wcale dwojga radnych (mnie zresztą także) nie przekonało”.

1. Staram się być obiektywna. Czasami jest to nawet „obiektywizm subiektywny”. Masz rację, niepotrzebnie wplatałam w sprawozdanie swoje uwagi :(  na to miejsce było w moim komentarzu (mea culpa!)  Wynika to pewnie raczej z mojej natury, która jest porywcza („baran” z horoskopu i Grażyna z imienia (Ty jako polonista wiesz, ale tym, którzy nie wiedzą napiszę – imię wymyślone przez Mickiewicza, bohaterska baba, która zakuta w zbroi walczyła za swojego męża safandułę :)  Martwię się tylko, żeby ten „baran” i ta „zakuta” nie przeważyły :(

2. Dlaczego nie próbujesz rozważać problemu i argumentów, tylko budujesz czarno-biały obraz rzeczywistości, w którym jedni są źli (przypisujesz im jedynie negatywne intencje i obrzucasz jedynie negatywnymi ocenami), a drudzy dobrzy (ci mają jedynie dobre intencje i obdarzeni są jedynie anielskimi cnotami)?

2. Nigdy świadomie nie budowałam czarno -białego obrazu. To wynikało z tego spotkania. Blogerowi Grasiowi zwracałam wielokrotnie uwagę, że ma zamilczeć (innymi słowy, ale sens ten sam), czego  świadkami byli radni po komisji.
Co do Śniegowskiego też po zebraniu wyartykułowałam głośno fakt, że jeszcze do niedawna też głosował „na wiarę”, z cyklu: „bo inni, mądrzejsi przygotowali, więc nie pytaj, tylko głosuj”. Wątpliwości ma teraz, gdy znalazł się po „drugiej stronie barykady”.
Co do mojej koleżanki Bartniczak – Ginalskiej, napisałam, że podczas komisji przepraszała, że pyta, co było dla mnie dziwne.
Radni pisma dostali chwilę przed komisją. Myślę, że mało jest ludzi, którzy takie prawne teksty rozumieją po pierwszym czytaniu. Chyba, że trójka radnych, którzy zrozumieli od razu, dostała teksty już wcześniej…

3. Dlaczego posuwasz się w narzucaniu pozytywnych skojarzeń z Twoimi pupilami aż do manipulacji? Ratujesz Śniegowskiego przed oczywistym podejrzeniem o naginanie faktów (nie zauważyłaś, że w kontekście opinii prawnej mec. Adamczewskiej pomieszał dwie sprawy i nawet nie zająknął się, że Adamczewska zajmowała się sprawą Orzechowskiego, a nie Śmiłowskiego?). Tłumacząc intencje Bartniczak-Ginalskiej, wprowadzasz wątek, którego nie było w jej wypowiedzi (że nie chciała się narażać na śmieszność i dlatego usprawiedliwiała się przed radnymi).

Agencja Reklamowa Wronki

3. Nie mam „pupili” wśród radnych. Wciskanie mi na siłę „przyjaźni” z blogerem Grasiem jest jawną manipulacją. Znam Go naprawdę od niedawna, czasem wkurzam się lub śmieję z tego, jak robi to, co robi, często podziwiam za upierdliwość i umiejętność poruszania się wśród pism prawnych, ale ogólnie nie mam zamiaru nikomu tłumaczyć się z tego kogo i za co lubię :) To, że zrobiłam wywiad z kandydatem na radnego, który zgłosił się jako pierwszy, podyktowane było tym, że  coraz częściej wronczanie pytali mnie o „pana z kitką”, który doprowadził do odejścia Orzechowskiego. Mam zamiar zrobić też wywiad z drugim kandydatem na radnego, jeśli wyrazi taką wolę.
A co do sprawy mec. Adamczewskiej, to myślę, że to Ty nie zrozumiałeś o co chodziło Śniegowskiemu a, na co zwróciłam uwagę już w czasie komisji, gdzie wyraziłeś podobną opinię, ale że nie wolno było mi się odzywać, to nic nie powiedziałam. Nie chciałam też pisać o tym w swoim sprawozdaniu, że źle zrozumiałeś to, co mówił Śniegowski.

4. Jakim prawem przyprawiasz mi gębę, pomawiając o bierność wobec gwałcenia jawności i wolności słowa? Jakim prawem wmawiasz Czytelnikom, że ktoś się wstrzymał od głosu, bo nie wierzył moim odpowiedziom?

4. Nie wiem jak odpowiedzieć, żeby Cię nie obrazić.
Nie pisałam, że nie uwierzył Ci ktoś, tylko, że nie do końca został przekonany, a to różnica.
Co do niewiary w rozwianie przez Ciebie wątpliwości Bartniczak- Ginalskiej, to po prostu wiem, że miała je do końca. Wiem też, że Golas ich nie miał.  Po prostu po komisjach z nimi rozmawiałam. Golas uważał, że jeśli opinię przygotował prawnik urzędu, to musi mieć rację. Podobnie jak Frankowski. Wilk nie mówił nic. On zresztą jest jedynym, który ma już doświadczenie w komisji, jako radny kolejną kadencję.

5. Dlaczego tak wybiórcza jest Twoja wrażliwość na przestrzeganie norm kultury, wolności słowa i praworządności? Nie poczułaś się oburzona, gdy bloger przerywał wypowiedzi, a później wykrzykiwał swoje groźby? Nie czułaś zażenowania, gdy bloger podpowiadał Śniegowskiemu, co ma mówić?

5. Czuję się oburzona zawsze, że ktoś przerywa komuś dyskusję. Co do podpowiadania komuś czegoś, to nie napisałam, owszem, bo mnie to nie interesowało. Poza tym musiałabym napisać, że też podpowiadałeś Frankowskiemu w czasie prowadzenia komisji. Wprawdzie zasłoniłeś usta ręką, żebym nie czytała z ruchu warg :) ale i tak było widać…
Podpowiadałeś też kiedyś burmistrzowi na sesji, gdy rugał mieszkańców Stróżek (Kropaczewskiego oraz Lemiesza) i też nie napisałam wówczas o tym. Właśnie z tego powodu: czułam się zażenowana.

6. Czy zgadzasz się, że rolą dziennikarza jest powstrzymywanie się od emocji i wyjaśnianie najbardziej nawet skomplikowanych spraw, tak aby opinia publiczna zyskiwała przekaz obiektywny, wnikliwy i wyważony?

6. Zgadzam się. Ale ja nie jestem dziennikarzem.
Jak do tej pory nie znam nikogo, kto przeczytałby lub wysłuchał w całości opinii przygotowanej przez mec. urzędu (oprócz radnych obecnych na komisji). Znam za to wielu (dzwonili i pisali), że dobrze, iż napisałam o co chodzi, bo oni by nie zrozumieli.
Pomagam ludziom dotrzeć do sedna. Każdy ma swój rozum i może myśleć, co chce na dany temat. Ja nikogo nie zmuszam do tego, by się ze mną zgadzał. A poza tym, jak już pisałam, ja nie jestem dziennikarzem, jestem założycielką, prowadzę tylko portal oraz gazetę i Fb. „Wroniecki Bazar”.  Żeby to prowadzić nie trzeba być dziennikarzem. Pod swoimi tekstami podpisuję się zawsze albo nazwiskiem albo pseudonimem, który każdy zna.
A co emocji… co warte by było życie bez nich? Kto czytałby martwą notatkę z komisji? A tak zmobilizowałam ludzi do zainteresowania się komisją rewizyjną.
Każdy może obejrzeć film (trzecia  część- ok. 20 min.) i samodzielnie wyciągnąć wnioski. I nie musi się ze mną zgadzać. Nie uzurpuję sobie miana „wyroczni”. Zawsze też można nie czytać moich tekstów w ogóle.
Emocji się nie pozbędę. Nie chcę.
Jak wezmą górę nade mną, to znów pójdę na detox polityczny, jak pół roku temu.

7. Czy jesteś politykiem, lobbystą politycznym, czy dziennikarzem?

7. Nie jestem politykiem (pewien mój kolega już ponad 20 lat temu, gdy byłam w Radzie, powiedział o mnie, że jestem d… a nie polityk i miał rację :)
Nie jestem lobbystą politycznym (chyba, że lobbuję o prawo głosu przeciętnego człowieka).
Nie jestem też dziennikarką (punkt powyżej).
Jestem sobą. Człowiekiem, który, niestety, widzi trochę więcej i głębiej niż inni. Kimś, kto nie zgadza się na wiele spraw, które dzieją się obok i mówi o tym głośno, w przeciwieństwie do tych, którzy też widzą, ale boją się powiedzieć.
Jestem po prostu Szwarc Gapą z czarnym charakterem :)

 

Dziękuję ci, Robercie, że poświęciłeś tyle czasu na analizowanie moich tekstów i pytania, które mi zadałeś.

Wiesz, że niezmiernie od lat cenię Twą retorykę i podziwiam analityczny umysł, który poloniście pozwala zajmować się tak skomplikowanymi sprawami, jakie są w gminie.

Zawsze chętnie odpowiem na Twoje pytania. Zawsze chętnie też wypiję filiżankę pysznej „ratuszowej” kawy z mlekiem.

Cenię Cię za to, że mimo iż nie mamy (od kilku już lat) podobnych poglądów, różnimy się pięknie!

I wierzę w to, że dzięki Twemu (samo)poczuciu humoru w najbliższym czasie usłyszę wiele „uszczypliwości” z Twojej strony odnoszących się do ostatniej komisji rewizyjnej.

Odpowiedziałam na zapytania, nie ustosunkowałam się do Twoich wyjaśnień, z którymi nie do końca się też zgadzam.

Szwarc Gapa

 A poniżej sporny artykuł i FILMY z komisji rewizyjnej.
Dwa pierwsze filmy to rozpoczęcie zebrania i czytanie opinii przygotowanej przez mecenasa.

Film trzeci to pozostała część komisji:  

Komisja rewizyjna Rady MiG we Wronkach obradowała w sprawie radnego Śmiłowskiego [WIDEO]

komentarze 4

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *