– Nikt nie chce mi pomóc, więc może Wroniecki Bazar? – pyta sołtys Nowej Wsi, Krystian Zastróżny
Dziś dostałam SMS-a z zapytaniem i prośbą o pomoc od sołtysa Nowej Wsi Krystiana Zastróżnego – Czy tak powinno wyglądać życie w XXI wieku? Nikt nie chce mi pomóc, więc może Wroniecki Bazar? Opieka społeczna, policja, Straż Miejska, ratownicy medyczni, wszyscy mają to w d….. Owszem, przyjeżdżają ale odjeżdżają i za chwilę zostaję sam z problemem – skarży się Krystian. Pojechałam do parku w Nowej Wsi natychmiast! Skoro mój sołtys potrzebuje pomocy, to ja nawet w środku nocy! Sprawa jest poważna i znam ją od dawna. Faktycznie, trudny przypadek, ale uważam, że nie beznadziejny, jeśli wszyscy, którzy mogą, pomogą, będzie do rozwiązania. Chodzi o Wojtka, który zrobił sobie dom ze sceny w nowowiejskim parku, żyje tam, urządza libacje, śmieci, załatwia swoje potrzeby i niszczy pracę społeczników oraz świeżo pomalowany amfiteatr…

W Nowej Wsi w parku od wielu miesięcy koczuje Wojtek. Znają go wszyscy, wszyscy chcą pomóc, ale nic z tego nie wychodzi. Wojtek jest bezdomnym z wyboru. Koczuje w parku, śpi na materacu na scenie. W dzień żebrze pod sklepem. Czasami nawet nie musi, bo ludzie sami mu pomagają, dając kasę lub jedzenie, więc na papierosy, piwo, a nawet flaszkę wódki ma zawsze. Wojtek swoje potrzeby załatwia na scenie lub tuż za nią albo w krzakach nieopodal. Opieka Społeczna razem z sołtysem próbowali mu pomóc. Już raz udało się im wysłać go na odwykówkę do Drezdenka. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych rezultatów, Wojtek niedługo po powrocie wrócił do swojego dawnego życia.
Trzy miesiące temu pracownicy opieki społecznej ponownie podeszli do tematu. Problem polega na tym, że Wojtek musi wyrazić chęć leczenia. Pozornie się zgodził, miał tylko wykonać wstępne badania laboratoryjne, żeby zakwalifikować się na leczenie. Nie wykonał.
Teoretycznie zgadza się na wszystko, po czym…. robi swoje, czyli zbiera swoje reklamówki i idzie na scenę do parku…
Wielokrotnie już interweniowała Straż Miejska, policja, pogotowie. Ale to wszystko jest doraźne, po czym Krystian Zastróżny zostaje sam z problemem. W parku na scenie jest monitoring, więc można sprawdzić, co się tam dzieje. Wygląda jednak na to, że tak naprawdę na rozwiązaniu sprawy zależy Krystianowi, który zbiera cięgi od zaniepokojonych stanem parku rodziców, których dzieci tam się bawią. Wszechobecne pety, pobite butelki od wódki, puszki po piwie, opakowania po jedzeniu, to codzienny widok sceny.
Postanowiłam zrobić film, na którym sołtys Nowej Wsi, Krystian Zastróżny interweniuje, żeby uzmysłowić wszystkim służbom, że Krystian sam sobie z problemem nie poradzi.
Proszę więc w Jego imieniu odpowiednie służby o pomoc. Proszę też w swoim imieniu. Nie może tak dalej być, ponieważ zbliża się zima, w nocy jest coraz zimniej. No i okazuje się, że Wojtek wziął sobie do towarzystwa bezdomnego Ukraińca. Wczoraj interweniowała policja, SM, pogotowie. Przy okazji chciałabym zwrócić uwagę dyrektora szpitala w Szamotułach na jednego z sanitariuszy. Już kilka osób zwracało mi na niego uwagę, jest arogancki, bezczelny, bez uczuć i skrupułów! Wkrótce zajmę się tym tematem, jeśli nie zrobi tego dyrektor Pawelczak, który twierdzi, że żadnych skarg na faceta nie ma. A ja wiem, że są!
To on właśnie wczoraj, wg słów sołtysa nie chciał udzielić pomocy jednemu z bezdomnych.
Mam nadzieję, że sprawa będzie miała pozytywny koniec. Skoro udało się deportować rozrabiających Ukraińców, to z pokornym Wojtkiem też sobie Państwo poradzicie! Wierzę w to. Liczę szczególnie na zastępcę wronieckiego komendanta policji, pana Filipa! Prosimy o pomoc.
Szwrac Gapa





















Przymusowe leczenie alkoholizmu może zostać orzeczone, gdy powoduje on rozkład życia rodzinnego, demoralizację małoletnich, uchylanie się od pracy lub ciągłe zakłócanie spokoju publicznego. Do wniosku należy dołączyć dowody, które potwierdzą spełnienie przesłanek (np. orzeczenie psychologa szkolnego, zeznania świadków, protokoły z interwencji policji czy rachunki z izby wytrzeźwień). Biegły analizuje sprawę i dostarczone dowody, a następnie kieruje sprawę do sądu.
Ostatecznie to sąd orzeka o konieczności leczenia alkoholika bez jego zgody. Może to być skierowanie na leczenie zamknięte (ośrodek leczenia uzależnień alkoholowych nie pobiera wtedy opłat) lub terapię w poradni uzależnień (również na koszt NFZ). Osoba skierowana przez sąd na przymusowe leczenie z alkoholizmu nie ma prawa opuszczać ośrodka przez czas wyznaczony przez sąd (istnieją przepustki na zgodę kierownika placówki). Maksymalny okres przymusowego odwyku to 2 lata. Na wniosek skierowanego, czas terapii może być skrócony. Dzieje się tak, gdy nastąpi wyraźna poprawa, a kierownik ośrodka (po przeanalizowaniu opinii biegłych) przychyli się do takiej decyzji.
Nie wiem czy to co dzieje się z Wojtkiem i jego kompanem z Ukrainy… oraz dowody, które są zamieszczone na filmiku… nie powodują, że obaj Panowie, spełniają przesłanki, by trafić na przymusowe leczenie do ośrodka zamkniętego.
Myślę, że powinien się wypowiedzieć w tej sprawie ktoś, powołany do tego i posiadający moc sprawczą w naszej Gminie, to można załatwić, Panowie trafią na leczenie, czy chcą czy nie, co zmieni ich życie, i problem notorycznych libacji zniknie.
Wszystko w rękach instytucji na terenie Gminy, która posiada instrumenty do tego by skierować wnioski o leczenie tych Panów i zebrać dowody i argumenty uzasadniające taką decyzję. Jeżeli jestem w błędzie, proszę mnie z niego wyprowadzić..
Niestety walka z powrotem do świata niepijących i pracujących jest w 99% już przegrana. Byłam zaangażowana w leczeniu i pomaganiu alkoholikom, ale to z reguły 1% wraca na dobrą drogę, zaś reszta prędzej czy później wraca na tę złą i pije znów burząc swój świat, ale też świat rodziny i przyjaciół. Po latach stwierdzam, że takim osobom należy się ośrodek zamknięty z przymusową i ciężką pracą (nie takie tam zabawy przy stole). Ale najpierw trzeba by ich ubezwłasnowolnić!!! Może jakiś zamknięty zakon, ale wiadomo tam są rygory… więc oni zwieją. Nie da się tym panom pomoc, bo oni tego nie chcą!! Kochają pić, bo to narkotyk!!!