Pomóżcie! Mamy tiry pod domem

– Po raz kolejny zwróciłem się ze swoim problemem do włodarzy miasta z prośbą o podjęcie działań pomocowych. Poprzednia wiadomość pozostała bez odpowiedzi ze strony miasta. Może redakcja “Wronieckiego Bazaru” podejmie temat i pomoże mieszkańcom? – prosi mieszkaniec ul. Mickiewicza

Nasze możliwości są raczej ograniczone, jednak zrobimy to, co możemy – przedstawimy sprawę publicznie, może wspólnie uda się rozwiązać problem. Oto, co pisze nasz Czytelnik:

Dietetyk Wronki

– Zwracam się z prośbą o podjęcie działań na drodze A. Mickiewicza przy posesji 82/83 we Wronkach, aby skutecznie ograniczyć, a może nawet wyeliminować problem zawracających na drodze tirów, a także parkowania na tej drodze samochodów ciężarowych typu TIR.

20160606_111807

Kierowcy codziennie zawracają na łuku drogi Mickiewicza oraz drodze gruntowej, co powoduje rozjeżdżanie podjazdu oraz uszkodzenia wjazdu z kostki.

Kierowcy uszkadzają nawierzchnię, latarnie i pobocza, uszkodzona została też studzienka z przyłączem wody pitnej.

20160621_094145

TIR-y jadą w kierunku Stróżek, łamiąc zakaz poruszania się pojazdów o masie przekraczającej 12 ton, co widnieje na znaku drogowym.

Problem jest istotny, bo codziennie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy dziennie powtarza się.
Problem stanowią również kierowcy, którzy parkują na danym odcinku i załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne w pobliżu auta i naszej posesji, co stanowi mało przyjemny widok dla nas mieszkańców i naszych dzieci, które przebywają na posesji.
Nie mam kompetencji oraz wiedzy w danym zakresie, proponuję więc postawienie znaków zakazu parkowania lub postoju na tym odcinku.

Proponuję także przeniesienie znaku zakazu poruszania się pojazdów o masie przekraczającej 12 ton, który stoi 5 metrów za zakrętem – przed zakręt.
Uważam też, że znak zakazu jazdy pojazdów o masie powyżej 12 ton powinien znajdować się tuż za firmą Samsung.

W załączeniu przesyłam zdjęcia szkód, jakie wyrządzają kierowcy.

Mieszkaniec ul. Mickiewicza

(dane do wiadomości redakcji)

 

 

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *