Skandal na wronieckim cmentarzu parafialnym [foto] [wideo]
Wtorek ok. godz. 18.00. Dzwoni telefon. Paweł Chytry: – Grażyna, powinnaś to zobaczyć. Jesteśmy na cmentarzu parafialnym, gdzie jutro w południe chowamy moją mamę. To, co zastaliśmy tu, zdruzgotało nas… Pomijając fakt, że grób wykopany nie w tym miejscu, nie głębinowy, a zapłaciliśmy 1.900 złotych, że wszystkie pomniki wokół kopanego grobu są uwalone ziemią, to najgorsze są… walające się wszędzie kości… Małe, duże, całe piszczele nawet… Zamarłam… Jadę z kamerą

Zanim jeszcze dotarłam na miejsce Paweł Chytry przesłał mi zdjęcia tego, co zastał na cmentarzu. Rzeczywiście, można się przerazić. Szokuje bałagan wokół kopanej mogiły. Dotąd przyzwyczailiśmy się, że kopiący grób zabezpiecza mogiły wokół jakąś plandeką, na którą rzucana jest ziemia. Wygląda to może niezbyt estetycznie, ale jest przynajmniej czysto. Groby wokół nie są uwalone ziemią. A tu… wszystko dookoła przywalone wykopaną z mogiły ziemią. Nie to jest jednak najgorsze. Najgorsze są rozrzucone wokół mogiły, razem z ziemią resztki kości. Trafił się też uchwyt od trumny. Jest to o tyle szokujące, że przecież kości były widoczne, można je było zebrać i pochować głębiej, jak się to zwyczajowo robi.
Tak się jednak nie stało. Paweł Chytry jutro chowa mamę, która, jak mówi, umierała długo i w cierpieniu. Przyszedł z żoną i siostrą na cmentarz, żeby zobaczyć, czy do jutrzejszego pochówku wszystko jest gotowe. Okazało się, ze właściwie nic nie jest…
Rodzina jest właścicielem dwóch grobów znajdujących się obok siebie. Załatwiając pogrzeb w biurze parafialnym, wyrysował pani obsługującej biuro, o co mu chodzi. A chodziło o to, by na tych dwóch mogiłach, pośrodku, wykopać jeden grób głębinowy, na którym stanie podwójny pomnik. Niby proste, jednak firma nie zrozumiała. Kiedy rodzina przyszła na cmentarz, zobaczyła wykopany jeden zwykły grób (nie głębiowy) na miejscu jednej mogiły, a nie pośrodku. Tuż pod warstwą ziemi znajdowała się trumna z ciałem pochowanym w 1996 roku…
Kiedy zastali taką sytuację, nie bardzo wiedzieli co mają robić. Zadzwonili do zarządcy cmentarza, który zapewnił, że wszystko będzie dobrze i na czas… (tylko jak, skoro grób był kopany zupełnie nie w tym miejscu?) Zadzwonili do mnie. Ponieważ akurat nie mogłam natychmiast przyjechać, zadzwonili do zakładu pogrzebowego, który będzie pogrzeb obsługiwał – OMEGA Turkowscy. Razem z przedstawicielem Omegi wybrali się na parafię do księdza. Ksiądz jednak stwierdził, że cmentarzem opiekuje się firma ETERI Sp. z o.o. i to oni sią kompetentni, by decydować co dalej.
Rodzina postanowiła zadzwonić na policję. Przyjechał patrol. Może pominę milczeniem działania policji. Powiem tylko, że udali się również na parafię. Z takim samym skutkiem.
Sprawą, którą należało załatwić szybko były walające się wokół grobu ludzkie kości. Ale co z tym zrobić policja nie wiedziała.
Poinformowany został SANEPID. Ustalono, że firma zabezpieczy szczątki.
Na końcu przyjechała przedstawicielka firmy ETERI Sp. z o.o., odpowiedzialnej za kopanie grobu i bałagan, który wokół powstał. To była pani z dyżurów w biurze parafialnym. Najchętniej też zasłoną milczenia okryłabym ciąg dalszy, ale ze względu na rodzinę zmarłej nie mogę. Napiszę to najłagodniej, jak umiem…
Proszę sobie wyobrazić sytuację: na cmentarzu znajduje się rodzina. Zmęczona chorobą najbliższej osoby (zmarła matka dwojga i teściowa trzeciej). Zasmuceni śmiercią, zastają to, o czym pisałam, zmartwieni, że firma nie zdąży na czas, że do pogrzebu raptem kilkanaście godzin (w tym noc!) Coraz bardziej zmęczeni, czekają na przedstawiciela firmy z pokorą nadzieją na szybkie rozwiązanie problemu. A tu przychodzi pani, która o empatii chyba w ogóle nie słyszała… Przyszła udowodnić, kto tu rządzi… Najpierw z pretensjami do przedstawicieli firmy pogrzebowej (znacząco nie lubią się!) potem podniesionym głosem tłumaczy rodzinie, że przecież grób jest kopany dobrze! Za chwilę, że przecież jest przesunięty, jak chcieli, a dalej się nie da (a nie jest!). Odeszłam na bok, ale żal mi było rodziny, która za swoje 1.900 złotych dostała taką usługę, za którą firma powinna zwrócić kasę, a może jeszcze dopłacić za straty moralne… Obym nigdy nie musiała z takimi przedstawicielami firm się spotykać! Brrr…
To, co się wydarzyło dziś na cmentarzu jest przerażające. Szczególnie, gdy pomyślę, że spotkało to ludzi w tak trudnej sytuacji życiowej jaką jest śmierć bliskiej osoby. A gdy jeszcze trafiamy na takie sytuacje w stresie, to w ogóle trudno sobie wyobrazić, co czuli Paweł, Jego Żona, Siostra… Dodatkową traumą jest świadomość, że nie ma innego wyjścia, TRZEBA korzystać z usług zarządcy cmentarza.
Nazbierało się sporo skarg na zarządcę i przedstawicieli firmy. Dobrze więc, że w środę spotkam się z prezesem ponownie, by wyjaśnić kilka kwestii. Zapytam na pewno o cennik, o kompetencje pracowników, o śmieci, niebezpieczne drzewa i kilka innych kwestii.
Cmentarzem parafialnym od lutego tego roku zarządza firma ETERI Sp. z o.o. Prezesem spółki jest pan Przemysław Piechocki. W środę w południe umówiłam się z prezesem na rozmowę. Z pewnością poznają Państwo jej przebieg.
foto: Paweł Chytry, Szwarc Gapa
wideo: Szwarc Gapa
A tych, którzy nie oglądali rozmowy z nowym zarządcą cmentarza, zapraszam:
Z nowym zarządcą cmentarza parafialnego rozmawiamy o problemach cmentarza [wideo]


































To straszne, zero szacunku dla zmarłych. Jak można tak porozrzucać szczątki zmarłych. To jest w zasadzie karalne. Czy policja wykonała odpowiednio swoje zadanie? Firma powinna być wyrzucona natychmiastowo. Dziwię się, że parafia to toleruje…. W innych parafiach po podobnym problemie wierni zrobili co trzeba…