Tajemnice dzieci: przemoc, molestowanie, okrucieństwo

Przemoc, okrucieństwo, molestowanie psychiczne, czy seksualne, to bardzo trudne tematy. Tym trudniejsze, jeśli dziecko doznaje tego od najbliższych, np. ojca. Tym bardziej tragiczne, gdy bezduszne prawo i instytucje, które w swych założeniach mają pomagać – sąd, szkoła, opieka społeczna, policja – tej pomocy dziecku nie przynoszą

Wspólnie-zbudujmy-Centrum-Pomocy-Dzieciom_Razem-Dajemy-Dzieciom-Siłę-700x292

Lekarze Specjaliści we Wronkach

 

Taka sobie historia….

Dziecko pozostaje z problemem samo. Często ze swoim katem, którego sąd i instytucje uważają za dobrego ojca. Mama nie żyje, więc według prawa musi być z ojcem. A dziecko nie chce iść z ojcem. Boi się panicznie. Za każdym razem, gdy ojciec przychodzi po dziecko do szkoły – ono zostaje w sekretariacie lub u pani dyrektor i czeka aż przyjdzie po nie ukochany dziadek (ojciec mamy) albo babcia (matka mamy). Już wie, że nie musi iść, jak nie chce. Nie chce więc iść.
Z domu dziadków, gdzie sąd nakazał mieszkać póki co, też nie chce iść z ojcem. Ojciec ściąga trzy razy w tygodniu policję do domu dziadków. Przyjeżdża policyjna suka, z której wychodzi policjant i pyta, czy dziecko, czy ono chce jechać o ojcem. Nie chce. Policjant odjeżdża. Ojciec też. Dziecko zostaje z dziadkami i kilka godzin nie może dojść do siebie. Gdy nadchodzi kolejna wyznaczona wizyta ojca już od rana dziecko jest nerwowe, zamknięte w sobie, widać, że przeżywa strasznie. Wie, że ojciec i “pani X”, czyli druga babcia, która z ojcem przychodzi, bo sąd tak każe, nie odpuszczą. Nie chcą przyjąć do wiadomości, że dziecko nie chce iść. Pojawia się więc znów policja. I tak za każdym razem.
Dziecko nie chce mieszkać z ojcem, nie chce go widywać. Boi się. Dlaczego? Tego nie chce powiedzieć. Rzuca tylko pojedyncze słowa, od których cierpnie skóra.
Ale w końcu musi iść do ojca. Tak wychodzi z papierów. Bo tu nie liczy się dobro dziecka, tylko papiery. Dziecko ma za mało lat, by mogło zdecydować, z kim chce mieszkać, kogo kocha, komu ufa.
Ale pewnego dnia do szkoły przyszła policja, jest pani wicedyrektor,  pani pedagog,  jest ojciec ze swoim prawnikiem. Nie ma ukochanej babci i dziadka (dlaczego nikt ich nie poinformował, dlaczego szkoła nie wezwała ich?), jest za to z ojcem “pani X”, jak dziecko mówi o matce ojca, czyli drugiej babci.
Odczytują dziecku “wyrok”.
Dziecko początkowo nie chce iść. Ale wszyscy przekonują je, że MUSI, bo tak wychodzi z papierów. Boi się sprzeciwić, nie ma ukochanego dziadka,  nie ma kto go obronić. Idzie jak na skazanie.
Do ojca.
Policja i urzędnicy pilnują, żeby stało się, jak prawo każe – masz iść do ojca! Nie ma przy tym ukochanych dziadków, którzy przez 10 lat stanowili o bezpieczeństwie, wychowywali razem z mamą, którzy chronili przed ojcem.
Dziecko poszło… i zniknęło bez śladu, tak jak stało!
Od cioci dostało telefon, ale ten milczy, ojciec nie pozwala dzwonić. Ojciec i “pani X” też nie chcą poinformować dziadków gdzie jest dziecko, nie chcą pozwolić, by porozmawiało z szalejącymi z niepokoju dziadkami. Ciekawe dlaczego?
Kiedy było u kochających dziadków, mogło dzwonić, nikt go nie ukrywał, chodziło do szkoły, bawiło się na podwórku, uczestniczyło w różnych imprezach.
A teraz trzeba je ukrywać? DLACZEGO?
Przez 21 dni dziecko nie chodzi już do szkoły.
Pani dyrektor nie widzi w tym problemu. Ponoć do 30 dni ojciec może nie posyłać dziecka do szkoły, bez konsekwencji prawnej.
Dziadkowie szaleją z niepokoju. Nagle nie mogą nic wiedzieć. Szkoła chroni się za tajemnicą służbową (ojciec nie życzył sobie, by dziadkowie wiedzieli, gdzie są wnuki). Policja nic nie wie i w “rodzinne awantury” się nie wtrąca. A opieka społeczna? Założyła dziadkowi “niebieską kartę” na wniosek zięcia. Cóż można i w ten sposób pomagać.
Stracili córkę, teraz wnuki.
Nie to jednak w tym całym nieszczęściu jest dla nich największą tragedią.
Tragedią dla nich jest to, że dziecko straciło poczucie bezpieczeństwa. Może nieodwracalnie. Najpierw straciło ukochaną mamę (na rysunkach rodzina składała się zawsze z mamy i dwojga dzieci, taty tam nie było), teraz dziadków. Bez ostrzeżeń musiało iść z ojcem, do którego usilnie przez prawie rok nie poszło ani razu z własnej woli, mimo iż młodsza siostra szła.
Teraz siedzi gdzieś w ukryciu. Nie może chodzić do ukochanej szkoły, na ukochane zajęcia mażoretek, na które zaczęła właśnie z ogromnym zapałem chodzić, nie ma swojej maskotki, którą dostała od mamy, jako ostatni prezent przed śmiercią. Nie ma swojego pokoju i biurka w domu dziadków. Nie ma małej kuzynki, którą uczyła chodzić.
Ma za to ojca.
Którego panicznie się boi.
Dlaczego?
No właśnie… 

Niestety, to nie bajka. Znam taki przypadek w moim mieście.
Postaramy się pomóc my, zwykli ludzie, skoro nie chcą pomóc: sąd, opieka społeczna, policja i szkoła. 

Szczegóły wkrótce.

Szwarc Gapa

 

Dziś, na początek trochę “teorii zła”. Wywiad z psychologiem i terapeutką Jolantą Zmarzlik. Pasuje jak ulał do tej historii, która chciałabym, by ujrzała w końcu światło dzienne, bo powinna. Złu należy się przeciwstawiać. Zło nie może zwyciężyć!

– Dzieci noszą w sobie tajemnice, często są szantażowane, by nie ujawniły wykorzystywania seksualnego – mówi Jolanta Zmarzlik, terapeutka Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Jak zaczęła pani pracę z dziećmi skrzywdzonymi?

JOLANTA ZMARZLIK: Pracując przez 13 lat w domu dziecka przez  moje ręce przeszły dzieci, które miały różne problemy. Dziś wiem, że były to objawy np. ofiar wykorzystywania seksualnego. Nikomu wówczas z pracujących tam pedagogów lub psychologów nie przyszło do głowy, by spojrzeć na dziecko jak na ofiarę wykorzystywania seksualnego. Te dzieci przepłynęły przez dom dziecka i nie uzyskały żadnej pomocy.

Jakie to były objawy? Jak rozpoznać, że dziecko jest wykorzystywane seksualnie?

– To nie jest proste, ale jeśli będziemy mówić o objawach bardzo charakterystycznych, wręcz specyficznych, to są nimi ciąża, choroby weneryczne. U młodszych dzieci zdarzają się  zachowania o charakterze seksualnym. Jeśli widzimy 5-latka, który bawi się w naśladowanie kontaktów seksualnych, to nie jest tak, że tym dzieciom roją się w głowie fantazje seksualne.
Musimy wiedzieć, że dziecko w takim wieku pewnych zachowań nie wymyśli, więc musiało tego doświadczyć czy gdzieś zobaczyć. Zabawy lub rysunki o charakterze seksualnym – to są objawy , które są dosyć czytelne.
Natomiast jeśli dziecko przejawia lękliwość przed pewnymi osobami i np. mocno uzależnia się od jakiegoś dorosłego, który staje się ważniejszy i atrakcyjniejszy niż rodzice –  to wszystko również mogą być objawy wykorzystywania.
Jednak bardzo chcę pokreślić, że te objawy mogą wynikać z innych problemów i mieć zupełnie inne przyczyny. W rodzinie mogło pojawiać się nowe dziecko, mogła umrzeć ukochana osoba, babcia, a to sprawia, że dziecko się zmienia, np. zaczyna się izolować, staje się aroganckie, smutne, depresyjne.

Jak udaje się pani sprawić, że dzieci zaczynają się otwierać?

– Bardzo wiele osób, nawet psychologów, boi się rozmawiać z dziećmi o wykorzystywaniu seksualnym. Starają się ten temat przemilczeć, udają, że tego nie było. Dzieci noszą w sobie tajemnice, często są szantażowane, by nie ujawniły wykorzystywania seksualnego.
Dzieci też się wstydzą, mają poczucie winy oraz boją się ujawnienia. Początkowo nie chcą o tym mówić, ale tak naprawdę pragną, by ktoś z nim o tym porozmawiał, by ktoś ich z tej tajemnicy uwolnił i im pomógł
. Jeżeli nastąpi złamanie pierwszej bariery, jeżeli ośmielimy dziecko, powiemy mu: Jesteś bezpieczny w tym kontakcie, możemy gadać na każdy temat, to jest szansa, że ono się otworzy.

Ma pani 30-letnie doświadczenie w pracy ze skrzywdzonymi dziećmi. Czy w ciągu tych lat zmieniły się problemy najmłodszych?

– Można powiedzieć, że te zmiany dotyczą dekoracji., czyli są to te same problemy, ale inne dekoracje. W latach 80. i 90. dzieci nie miały problemu z telefonami komórkowymi oraz Internetem, bo tego nie było. Problemy takie jak samotność, brak akceptacji i zainteresowania ze strony dorosłych pozostają.
W pewnym momencie zaczęliśmy bardziej rozumieć jak dzieciństwo i pewne wydarzenia wpływają na ich przyszłość. Kiedyś wydawało się, że poprawienie warunków życia wystarczy dla zmiany zachowań dziecka. Wcześniej myśleliśmy, że dziecko głodne, brudne, zaniedbane, będące ofiarą przemocy kiedyś wyrośnie i o tym zapomni. Jednak teraz już wiemy, m.in. dzięki tomografii komputerowej i obrazowaniu mózgu, że te ślady są trwałe. Dziecko może tego nie pamiętać, ale zmiany w strukturach mózgu pozostaną.

Czy zdarza się pani ponieść porażkę w pracy z dziećmi i rodzicami?

– Oczywiście, gdyby moja praca polegała na samych sukcesach, to byłaby łatwa praca, a nie jest. Czasami się udaje, a czasami nie. Czasami sukcesem jest ukaranie sprawcy, zamknięcie go w więzieniu i uniemożliwienie mu krzywdzenia ludzi.

Co jest najczęstszą przyczyną tych porażek?

Czasami przyczyną jest bezwład instytucjonalny, długotrwałe procedury, stereotypowe myślenie. Przykładowo jeśli jest przemoc w rodzinie, to z domu wyprowadza się matkę z dziećmi, natomiast sprawca pozostaje w domu, bo sprawcy często nie ma dokąd wyprowadzić. Matka z dzieckiem więc trafia do specjalnego ośrodku dla ofiar przemocy. Całe życie dzieci przewraca się do góry nogami: muszą rozstać się z kolegami, podwórkiem, ukochanym psem, przedszkolem i swoimi zabawkami. Sprawcy przemocy od tego dnia żyje się za to wygodniej.
Często wymiar sprawiedliwości niezbyt dobrze przygląda się dowodom albo żąda takich dowodów, których nie da się znaleźć, bo sprawcy przemocy wobec dzieci najczęściej działają w ukryciu czterech ścian domów.
Czasem posługuje się stereotypami, że dzieci kłamią i oczerniają rodziców. Mamy pewne ograniczenia i często nie pochylamy się nad losem człowieka, tylko staramy się jak najszybciej zakończyć sprawę.

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (dawniej Fundacja Dzieci Niczyje) od 25 lat pomaga dzieciom bitym, poniżanym lub wykorzystywanym seksualnie. Fundacja buduje pierwsze w Polsce kompleksowe Centrum Pomocy Dzieciom, gdzie pod jednym dachem skrzywdzone dzieci i ich rodziny znajdą potrzebną im pomoc psychologiczną, medyczną i prawną. Pomoc, która da tym dzieciom szansę na lepsze dzieciństwo.

 

Dom stał się polem bitwy zamiast schronieniem?
Zranieni dotkliwie, nie umiemy rozmawiać?
Dochodzimy do punktu, w którym przestajemy rozumieć swoje uczucia i potrzeby?

Może warto dzwonić po radę?

Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”

Al. Jerozolimskie 155
02-326 Warszawa

infolinia 801 120 002

tel. do sekretariatu 22 666-10-36
fax: 22 250-63-11
e-mail:
biuro@niebieskalinia.info

sekretariat czynny w godzinach:
poniedziałek-piątek 7.45 – 15.45

Konsultacje w sprawie przemocy prowadzimy wyłącznie drogą telefoniczną pod numerem infolinii 801 120 002, mejlową pod adresem niebieskalinia@niebieskalinia.info lub listowną pod adresem Al. Jerozolimskie 155 02-326 Warszawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *