Urodziny Przyjaciela

W ubiegłym tygodniu wróciłem z Beverwijk, gdzie wziąłem udział w bardo miłym wydarzeniu – przyjęciu z okazji sześćdziesiątych piątych urodzin wielkiego przyjaciela Wronek i Polski Willema Alexandra Spruit’a, albo po prostu Wima, jak każe się nazywać – pisze do nas Tomasz Ziółek

Byłem jedynym mieszkańcem Wronek obecnym na tym przyjęciu, bo Paweł Bugaj, który jako przedstawiciel Towarzystwa Miłośników Ziemi Wronieckiej wybierał się na to spotkanie, musiał swój wyjazd odwołać z uwagi na sytuację rodzinną.
Należy podkreślić, że wielu mieszkańców Wronek pamiętało o jubileuszu i przywiozłem ze sobą liczne życzenia od wielu osób, stowarzyszeń, fundacji i instytucji współpracujących ze stowarzyszeniem Beverwijk-Wronki, którego Wim jest prezesem.

Życzenia z Polski napłynęły również pocztą. Było to wyrazem sympatii mieszkańców Wronek dla Wima oraz świadczy o pamięci o tym, co w przeszłości dla mieszkańców Wronek zdziałał.

Obecnie w Holandii pracuje i mieszka wielu Polaków, a Beverwijk jest jednym z większych ich skupisk. Na ulicach słychać często polską mowę, a na Breestraat, reprezentacyjnej ulicy Beverwijk, są polskie delikatesy.
Holendrzy coraz bliżej poznają naszych rodaków, również – z przykrością muszę to powiedzieć – ze złej strony, zbyt często ze złej strony. Niektórzy lokalni politycy uznali, że w tej sytuacji współpraca z polskim miastem nie przysparza im zwolenników i zerwali oficjalną współpracę. Zerwanie umowy o partnerstwie miast było dla Wima bodźcem do szukania innych sposobów dotarcia z pomocą i z ofertą współpracy. Ani na chwilę nie rozpatrywał możliwości zakończenia działalności na rzecz miasta, które stało się Jego drugą małą ojczyzną.

Konsekwencja i uparte dążenie do celu pozostało nieodłączną cechą Wima. Z długoletniej współpracy pamiętam, że nie zawsze było różowo. Również i Wronki potrafiły nieraz zaskoczyć, nieprzyjemnie zaskoczyć.
Dla ułożonego Holendra nasze bałaganiarstwo, beztroska, niepunktualność, brak zorganizowania nieraz były powodem irytacji; najbardziej zapamiętałem dość wysokiego rangą urzędnika i lokalnego polityka, który potrafił latami nie odpowiadać na listy, mimo że niejednokrotnie to deklarował.
Wim nigdy nie myślał o zaprzestaniu swojej działalności, zawsze liczył się cel; to że są politycy, którym opadają ręce, gdy nie widzą własnej korzyści jest tylko jedną z przeszkód, które trzeba pokonać.
Dzięki swojemu uporowi i konsekwencji docierał do mieszkańców Wronek z ofertą pomocową i ofertą wymiany kulturalnej, sportowej, edukacyjnej. Spis jego osiągnięć jest imponujący. Ponad setka transportów pomocowych, łóżka szpitalne dla szpitali w Poznaniu i Szamotułach, praktyki uczniowskie, uczestnictwo w plenerach malarskich, praktyki zawodowe, wyjazdy: chórów, zespołów folklorystycznych, orkiestr, harcerzy, seniorów, dzieci wiejskich. Jeśli się pomyśli ile pracy wymagało zorganizowanie tego wszystkiego, przy wyjazdach: znalezienie kwater, zorganizowanie posiłków, przygotowanie planu pobytu, przy transportach: zgromadzenie sprzętu, załadunek olbrzymiego tira…

Mieszkańcy Wronek są wdzięczni Wimowi za to, co dotychczas dla Wronek zrobił. Przed uroczystością Wim mówił, że chciałby zakończyć swoją publiczną działalność jako prezes Stowarzyszenia Beverwijk-Wronki.

Jest Mu coraz trudniej, bo jego stan zdrowia pozwala mu na coraz mniejszą aktywność. Z wielką radością dowiedziałem się, że Wim jeszcze nie zamierza przestać pracować na rzecz Wronek i ma nowe plany.
Przed imprezą urodzinową Wim uprzedził wszystkich 63 jej uczestników, że rezygnuje ze zwyczajowych prezentów i prosi o składanie pieniędzy, które przeznaczy na… współpracę z Wronkami.

Tomasz Ziółek

My ze swej strony także życzymy Wimowi stu lat w zdrowiu!

Był taki czas w historii “Wronieckiego Bazaru”, gdy Wim pisał do nas specjalne artykuły o tym, co dzieje się w zaprzyjaźnionym Beverwijk. Potem brak czasu i nadmiar obowiązków nie pozwoliły Mu na to.

Może teraz znów wrócimy do tej współpracy?

Oficjalnie Wronki “za panowania” burmistrza Wieczora zerwały stosunki ze wszystkimi miastami partnerskimi, m.in. właśnie z Holandią.
Kilka lat temu także przestał istnieć Komitet Współpracy z Zagranicą. Działał, dopóki działali w nim starzy wypróbowani ludzie. Kiedy przejęli go młodzi, nie widząc dla siebie korzyści, zaprzestali działalności. Szkoda.

 Szwarc Gapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *