Zmarł labrador odebrany przez fundację BAHATI…

Zmarł labrador odebrany przez fundację BAHATI prawowitym właścicielom pod pozorem złej nad nim opieki. Fundacja odebrała psa, na początku stycznia zrobiła zrzutkę na leczenie, ale nie poinformowała do dziś, że pies zmarł 11 stycznia. W Gminie Wronki też odbierano właścicielom zwierzęta. 13 lutego w okolicach Chojna gospodarzowi odebrano 9 krów, które pojechały do pewnego gospodarstwa oddalonego o 200 km od Wronek. Tam, po dwóch miesiącach krowy… zniknęły. Tymczasowy opiekun zapewnia, że krowy oddał kierowcy przysłanemu z fundacji Bahati, a fundacja twierdzi, że kierowcę wysłała dzień później i krów już nie było… Tak się opiekuje zwierzętami fundacja Bahati… Tu historia o labradorze, o chojeńskich krowach wkrótce

Dietetyk Wronki Praca w Samsung Wronki Oferty Pracy Wronki

 

Pół roku temu dyskutowaliśmy tutaj o psie, którego Fundacja Bahati zabrała właścicielom dnia 31.12.2021. Ostatni wpis Pani Doktor Wolskiej na jego temat pochodzi z 06.01.2022 i mówi o tym, jaką to pies ma świetną opiekę, jak przybiera na masie i w ogóle. Od tej pory głucha cisza. Teraz już wiemy skąd to wymowne milczenie. Otóż pies zmarł ledwie kilka dni później, bo 11.01.2022.
Wtedy twierdziliśmy, że to stary pies- przyzwyczajony do swojego miejsca i swoich ludzi. Że jest pod stałą opieką lekarza weterynarii. Że wyrywanie go z jego środowiska, poddawanie serii badań lub/i zabiegów to absurd. Podobnie zresztą jak usilne próby zwiększenia wagi psa. No ale Pani z Fundacji musiała postawić na swoim. Efektem tego pies nie przeżył nawet 2 tygodni od momentu jego zabrania.
Dlaczego Fundacja nie poinformowała swoich fanów, którzy przecież składali się na leczenie psa, że on właściwie już nie żyje?
Czy przy takim obrocie spraw Fundacja nadal stoi na stanowisku, że należało psa zabrać zamiast, ewentualnie, doradzić/pomóc jego właścicielom na miejscu?
Jak to jest, że pies potrafi przeżyć kilkanaście lat z ludźmi, którzy w opinii Fundacji źle się nim zajmowali, a pod cudowną opieką wybitnych ekspertów po kilku chwilach umiera?
Czy nie lepiej było pozwolić mu odejść z tymi, których znał całe życie zamiast fundować mu wątpliwej jakości atrakcje i mniej lub bardziej uporczywą terapię?
Na te i wiele innych pytań odpowiedzi raczej nie uzyskamy. Raz jeszcze ironiczne gratulacje dla Gmina Dopiewo – strona oficjalnaPaweł Przepióra za przyczynienie się do tego. Urzędnicze pacynki zamiast zapytać o wersję właścicieli psa woleli podpisać jakiś papier in blanco i zalegalizować cyrk, który kończy się śmiercią zwierzęcia z dala od swojego domu pośród obcych mu ludzi.
Wisienka na torcie: już w styczniu Fundacja twierdziła, że składa zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Mamy czerwiec. Właściciele psa nie otrzymali na ten temat żadnej informacji.
To może my teraz zgłosimy bezprawne uśmiercenie psa, choćby po to, żeby dowiedzieć się o wynikach jego sekcji. A nie, czekaj, żadnej nie przeprowadzono. Niby przestępstwo, niby dowód w sprawie, ale łatwiej zamieść to pod dywan niż przyznać się do błędu.
Fajna ta ochrona zwierząt. Taka niezbyt chroniąca zwierzęta…
1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.