Barwne życie redakcyjnej ławeczki

O tym, że nasza redakcyjna ławeczka żyje właściwie swoim życiem, to zapewne wielu z Państwa już wie. Ukradziona i przywieziona przez patrol policyjną „suką”, wyłapana wraz ze złodziejem na monitorach miejskich, wynoszona pod kładkę, na kładkę i ostatniego sylwestra za kładkę, przestawiana i lekko podłamana, fotografowana przez naszych czujnych Czytelników – to tylko niektóre z akcji w niespełna trzyletnim życiu naszej ławeczki. Pierwszego dnia wiosny przeżyła swą kolejną przygodę, którą postanowiłam Państwu opisać, ku przestrodze dla tych, którzy podnoszą rękę na redakcyjną ławeczkę – już prawie symbol wolności Wronek :)

Kiedy coś dzieje się z naszą ławeczką, sugerujecie mi Państwo, by ją przytwierdzić do muru lub chodnika. Ale nam nie o to chodzi! Ona ma być wolna! Każdy, kto ma ochotę na niej posiedzieć obojętnie kiedy – może to zrobić. Przymykamy nawet oko, gdy ławeczka znika na weekend, byle w poniedziałek rano była na swoim miejscu. Od Rynku do kładki to jedyna ławeczka na ulicy. Latem pojawia się sezonowo inna, przy lodziarni.

Dietetyk Wronki

Pierwszego dnia wiosny nasza ławeczka ucierpiała. 21 marca po godzinie 22.00 dwóch panów święto wiosny obchodziło tak hucznie, że hej! Ogólnie nie mam nic przeciwko temu, że radość swą okazywali sobie w uściskach (z czego pozostał nam film na kamerze monitoringu), ale nie mogę przejść obojętnie wobec tego, że zaśmiecili nam otoczenie. A już zupełnie wrednym była próba zamordowania naszej ławeczki 🙁 Wprawdzie wzmocniona została przez Michała już poprzedniej wiosny, ale tym razem „czułości” panów z promilami nie wytrzymała jedna noga…

Bohaterów filmu prosiliśmy o naprawienie szkody. W razie czego, gdyby się okazało, że film im się urwał, zaprosiliśmy na projekcję 🙂 20 minut wiosennych czułości.
Zaledwie 40 minut potrzeba było, by moi Czytelnicy ustalili sprawców próby mordu na redakcyjnej ławeczce.
Podziękowałam w imieniu ławeczki, która trochę już przeszła w swym ledwo trzyletnim życiu. W ciągu godziny panowie przyszli, przeprosili i obiecali, że naprawią. O to chodziło. Dziękuję bardzo. Okazało się, że za dużo nie pamiętają z minionej nocy… Ale filmu nie chcieli oglądać.
W znalezieniu sprawców pomógł nam pan BESO – za co bardzo serdecznie Mu dziękujemy! Zresztą pomógł nam nie pierwszy już raz. Pan opiekuje się hostelem obok nas i zna różnych gagatków, więc i tym razem ustalenie tożsamości nie zajęło Mu zbyt wiele czasu (ale „gagatki” nie są naszymi sąsiadami).
Dziś już o 10.00 ławeczka stała naprawiona.
I właściwie myślałam, że jest to koniec historii, ale okazało się, że nie!
Otóż dziś rano, gdy „gagatek” na plecach niósł ławeczkę po jej zespawaniu, zatrzymał go komendant Straży Miejskiej, Paweł Mazurczak. Ponieważ komendant Mazurczak zawsze uczestniczył w poszukiwaniach naszej ławeczki, pomyślał, że tym razem udało Mu się na gorącym uczynku złapać złodzieja. Zapakował go razem z ławeczką do auta SM i zawiózł prosto na komisariat policji.
Delikwent jakoś wytłumaczył się policji i po spisaniu został puszczony wolno.
Dziękujemy komendantowi Straży Miejskiej Pawłowi Mazurczakowi za czujność! 
Jestem przekonana, że w najbliższym czasie bazarowa ławeczka będzie odpoczywać spokojnie, a Wy na niej.
Zastanawiamy się właśnie nad jej pomalowaniem. Nie wiemy czy na błękitno, czy na tęczowo :)
Pozdrawiam
Szwarc Gapa
komentarzy 6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *