Jeszcze nie ostygły spawy

Kładka. Piękna, jedyna w swoim stylu, tak mówią ludzie. Zazdroszczą znajomi, rodzina z Polski.

Obiecują, jak przyjadą do Wronek, to przynajmniej zdjęcie na niej sobie zrobią i posiedzą na punkcie widokowym. Pytają z czego zbudowana, jaka długa i czy była potrzebna? Wy tam w Wielkopolsce to umiecie sobie radzić. Niektórzy mają nawet większą wiedzę o kładce niż miejscowi. Uspokajam, że miejscowi ,,nadzorowali” budowę. Codziennie samozwańcza grupa dyskusyjna wyposażona w aparaty, kamery dokumentowała przebieg budowy. Tak, to Wronczanie, oni muszą zebrać materiał, żeby historia była prawdziwa. I przyszła jesień. Tym razem pogoda sprzyjała budowniczym. To dobry znak, że wszystko będzie ukończone w czasie.

otwarcie

Dietetyk Wronki

20 grudnia 2014 r., deszcz, wiatr, a tu trzeba imprezę przeprowadzić zaplanowaną dwa tygodnie wcześniej. Od strony Zamościa zaczęto stawiać namioty dwukrotnie bo wiatr poprzewracał, montować grilla, podłączać prąd, a od strony miasta WOK montuje nagłośnienie i sprawdza czy usłyszą na Zamościu. Nie bardzo było słychać. Ojcowie miasta ustawili się po obu stronach kładki. Poprzez satelitę połączyli się na komórkach i za jednym hasłem ,,tniemy” z dwóch stron w tym samym czasie przecinano wstęgi. Balony poleciały aż za Inowrocław. Zgłosił się mieszkaniec z pobliskiej wioski, że wroniecki balon wylądował na jego polu. Otrzymał za to nagrodę z naszego Ratusza. Poświęcono Nepomucena, żeby pilnował porządku przy kładce, żeby do głowy nikomu nie przyszło skakanie do wody. Dobrze się Ten Nepomucen spisuje, już jednego zatrzymał na poręczy. Impreza się skończyła, która była uwieńczeniem całorocznego wysiłku budowlańców. I zaczął się chyba trudniejszy okres niż sama budowa.

kładka

Jeszcze nie ostygły spawy. Jest kładka, to trzeba ją jakoś nazwać. Już wpływają pierwsze pisma, wnioski propozycje do rady miasta. W mieście mówią, że są i tych wnioski co nawet na otwarciu nie byli. Każdy przedstawia swoje racje. Przypomina mi się głęboki PRL, gdzie nazywano każdą ulicę nazwiskiem jakiegoś bohatera. A może poczekajmy niech wszyscy ochłoną. Dajmy głos mieszkańcom, a nie małym grupkom. Z bohaterami bywa różnie. Mogą powisieć na tabliczce tylko chwilę, bo następni uznają, że to nie Ten, że to nie Ta. Kładka powinna mieć swoją nazwę, wtedy łatwiej o lokalizację miejsca. Czy muszą być to imiona, nazwiska?

Jan Kwaśny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *