Magda Prętka od jutra „po drugiej stronie mocy” w Starostwie Powiatowym w Szamotułach

„Czas się pożegnać. Dziś, 30 listopada kończę pracę w „Dniu Szamotulskim” i „Głosie Wielkopolskim”. Ze wspomnianymi tytułami byłam związana od roku 2009″ – pisze Magdalena Prętka, do dziś redaktorka naczelna „DNIA”, a od jutra pracownik Starostwa Powiatowego w Szamotułach

 

Dietetyk Wronki

megi

Kiedy w lipcu 2009 roku po raz pierwszy przekroczyłam próg redakcji „Dnia” nie przypuszczałam, że na Dworcowej 12 przyjdzie mi spędzić ponad 7 lat. Nie mogłam też wtedy wiedzieć, że praca gazecie stanie się pretekstem do tego, by na nowo zakochać się w Szamotułach. A tak właśnie się stało. Jako, że przydzielono mi inicjał PM (bo MP był już zajęty), zawsze czułam wielką odpowiedzialność za to, pod czym się podpisywałam. Bo dostać „w spadku” dwie litery po Piotrze Michalaku to było coś!

Przez redakcyjne okno z pięknym widokiem na Dworcową spoglądałam niezliczone razy. Wtedy, gdy zastanawiałam się, jak być szczerą wobec Czytelników, rozmówców i samej siebie. Jak pisać o polityce i trudnych sprawach społecznych. Albo wtedy, gdy szukałam słów, żeby wyrazić piękno muzyki, w którą wsłuchiwałam się kilka dni wcześniej w drugim domu – w najpiękniejszym kinie na świecie.

7 lat spędzonych w „Dniu”, w tym prawie 2 na stanowisku szefa redakcji to był prawdziwy zaszczyt. Zaszczytem było pisanie dla „Głosu Wielkopolskiego” z tymi, którzy na studiach uczyli mnie fachu. Do dziś w moim pokoju na ścianie wisi rama z okładką „Głosu”, na której po raz pierwszy zobaczyłam swoje imię i nazwisko – w lutym 2010 roku. I znów – to było coś!

Dzięki tej pracy nauczyłam się pisać o piłce i tak zostałam kibicem Sparty Szamotuły. Dziś wiem, że będę nim już zawsze. Poznałam mnóstwo fantastycznych osób, których historii nie zapomnę nigdy. Z niektórymi nawet się zaprzyjaźniłam, a materiały, które stworzyłam na bazie ich opowieści są dla mnie powodem do dumy. Tak jest z reportażem o misji w Kosowie Pawła Kubisia. I tak też jest z „Wywijasami” – najpiękniejszą rzeczą, którą dla „Dnia” zrobiłam. Zresztą, „Wywijasy” wciąż na łamach tygodnika będą gościć. I wciąż pod tymi wywiadami będę się podpisywać.

Trudno podsumować te 7 lat, bo to tak jakby podsumowywać część życia. Redakcja stała się dla mnie domem. A z domem, nawet po wyprowadzce, człowiek zawsze będzie związany. Dziękuję za to, że mogłam tu być. Bo… TO BYŁO COŚ! Mam nadzieję, że docenicie tych, którzy wciąż tu będą – Norberta, Roberta, Michalinę i Karolinę. To oni tworzyć będą świetną rzecz – „Dzień Szamotulski”.

To nie pierwszy taki przypadek, że dziennikarz przechodzi na etat, przechodząc „na drugą stronę mocy”, czyli ze stołka krytykującego „władzę” przechodzi na stołek broniącego „władzy” . Znam kilka: Maciej Fligier i Piotr Michalak z Szamotuł, a we Wronkach ostatnio Artur Hibner „Gazeta Szamotulska” i Tobiasz Chożalski „Wroniecki Bazar” :(

No cóż, mam swoje zdanie na ten temat, ale cokolwiek napiszę, to będzie, że zazdroszczę kolegom i koleżance, bo mnie nikt by nie wziął na taki etat.
Pewnie by nie wziął. Ale to lepiej dla nas wszystkich. Ja pozostanę po „tej stronie mocy”,  w końcu ktoś musi Państwu tłumaczyć „z polskiego na nasz” te wszystkie durne pisma, odpowiedzi z urzędów, z których nic nie wynika.

Pozdrawiam więc, a Magdzie życzę powodzenia i takiego zachowania, by zawsze rano mogła spojrzeć sobie w oczy w lustrze i powiedzieć „Jest OK, Madziu!”

Szwarc Gapa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *