Nikt nie zrobi Wam tyle, ile ja wam obiecam… [wideo, foto]

Mniej więcej pod takim hasłem odbywają się w wybranych wsiach spotkania burmistrza Mirosława Wieczora oraz radnego z danego okręgu i sołtysem z mieszkańcami sołectw. Na zebraniu tym burmistrz obiecuje w ciągu trzech następnych lat wybudować drogi, na które mieszkańcy czekają długie lata. Zdarza się, że i ponad dwadzieścia

Do tej pory odbyły się zebrania we wsiach Stróżki, Ćmachowo Huby, Samołęż i Wartosław. Na środę zaplanowano spotkanie w Kłodzisku dla mieszkańców sołectwa Kłodzisko i Pakawie.

Niestety, informacje o tych spotkaniach pojawiają się jedynie na tablicach sołeckich.
Mimo mojej prośby i obietnicy burmistrza na ostatnim zebraniu w Wartosławiu, o środowym spotkaniu w Kłodzisku dowiedziałam się nie od niego, a od mieszkańców, którzy poprosili mnie, bym utrwaliła obietnice w sprawie tak długo oczekiwanych inwestycji na filmach i zachowała je na przyszłość.

Do Wartosławia na spotkanie burmistrz zaprosił też Rafała Zimnego, prezesa PK, który przedstawił mieszkańcom wsi bardzo ciekawy projekt dotyczący skanalizowania ich wsi, co znacząco obniżyłoby opłatę za ścieki, które dziś ze wsi wywożone być muszą beczkowozem i kosztują kilkakrotnie więcej niż w mieście.

Czy ja mam coś przeciwko planowanym budowom dróg?

NIE.

Mam jednak wiele przeciwko takiemu podejściu do rzeczy. Myślę, że to obraża inteligencję wielu mieszkańców wsi.

Bo cóż to za zbieg okoliczności, że PRZEZ 12 LAT na wsiach standardowo burmistrz bywał tylko na zebraniach wiejskich dotyczących wyboru sołtysa (raz na cztery lata), a teraz nagle przyjeżdża i obiecuje zrobić coś, czego do tej pory nie tylko on, ale i jego poprzednik nie zrobili, i zrobi to w ciągu TRZECH LAT.

To ja przepraszam, ale od razu w głowie zapala mi się czerwona lampka: UWAŻAJ! Będą cię przekonywać i namawiać!
Oczywiście w inteligentny sposób, ale jednak.

Jeśli ktoś, komu do końca kadencji zostało pół roku, mówi mi, że przez NAJBLIŻSZE TRZY LATA wybuduje mi drogę, na którą czekam lat DWADZIEŚCIA, to ja w to nie wierzę za bardzo, ale z drugiej strony do tej pory jeszcze nikt nie przyjechał i nawet mi nie obiecywał, więc może jednak…
W podtekście oczywiście czytam: warunek jest tylko jeden; wybuduję ci drogę, ale muszę zostać burmistrzem, musisz  na mnie zagłosować, inaczej tej drogi możesz nie mieć w ogóle.

16 kilometrów dróg w TRZY LATA.
To jest nawet realne, pod warunkiem, że będziemy mieć na to kasę, tej jednak, póki co, nie mamy, a burmistrz chronicznie nienawidzi kredytów. Przy każdej okazji szczyci się tym, że nie zaciąga, tylko spłaca kredyty poprzedników. I spłacił.
A teraz nagle słyszę: zaciągniemy kredyt na drogi! To mnie znów się czerwona lampka w głowie zapala: ale jak to, kredyt? Przecież burmistrz Wieczór jest przeciwnikiem kredytów!

No i reasumując – dla mnie jest to zbyt naciągane: spotkanie po latach, spełnianie marzeń w dodatku za pożyczone pieniądze? Zbyt piękne, żeby się spełniło.

No, ale pożyjemy, zobaczymy. Mieszkańcom brnącym w błocie życzę ziszczenia marzeń o przejściu suchą stopą po przydomowej drodze.

I nie martwcie się, to nie jest tak, jak Wieczór mówi na spotkaniach, że ja mam pod domem drogę i chodnik, to chcę basen, chociaż inni suchą stopą nie mogą do domu dojść. Aż takim oszołomem nie jestem, rozumiem sprawę.
Poczekam na ten basen, panie burmistrzu! A może inni mi go obiecają?

Bo póki co,  dwaj zdeklarowani kandydaci na burmistrza jeszcze niczego mi nie obiecywali!

Foto, wideo: Szwarc Gapa

A oto po kolei, cały przebieg spotkania w Wartosławiu:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Udowodnij, że nie jesteś robotem: * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.