Pożegnanie Brygidy Markowiak

29 października na Cmentarzu Parafialnym we Wronkach pożegnano wieloletnią nauczycielkę Brygidę Markowiak

Żyłaś cicho i skromnie
Z sercem szlachetnym dla wszystkich
Niech Cię Bóg wynagrodzi
Pokojem wiecznym po tym ziemskim trudzie”

bm

WYPŁYNĘŁA W OSTATNI REJS

Brygida Markowiak z domu Sulicka, wieloletnia nauczycielka Szkoły Podstawowej nr 2, a także Szkoły Podstawowej nr 3 i szkoły w Chojnie, w dniu 26 października 2016 roku przegrała walkę z chorobą.

Trzy dni później 29.10., w sobotni, chłodny i wietrzny dzień, po Mszy św. żałobnej odprowadziliśmy ją na miejsce wiecznego spoczynku. Wartę honorową przed kaplicą cmentarną zaciągnęły poczty sztandarowe wszystkich szkół podstawowych i gimnazjum z Polnej.

Nad grobem, na prośbę dzieci, żegnała Ją kol. Jolenta Ostrowska, z którą przez ponad trzydzieści lat kroczyły po wspólnej ścieżce zawodowej, a potem społecznej – w Stowarzyszeniu Przyjaciół Żeglarstwa „RINGABULINA” wspierającym idee 5 Wodnej Drużyny Harcerskiej im. Floriana Marciniaka we Wronkach. I choć było to bardzo trudne rozstanie o charakterze bardziej osobistym, wszyscy, którzy znali Brygidę Markowiak, przywoływali swoje wspomnienia z „wędrówek” po ścieżkach dydaktycznych i przyjacielskich.

Jaką pragniemy Ją zapamiętać?

Jako radosną, pogodną, dowcipną, tryskająca energią Koleżankę. Łatwo nawiązującą relacje z ludźmi nie okazującą zmęczenia. Ciekawą świata, potrafiącą się nim zachwycać.

Kilka ostatnich lat – wspominała kol. Jola – ze szczególną uwagą obserwowałam i próbowałam zrozumieć na czym polegały relacje młodych ludzi i Cioci Gici (bo tak nazywali Ją harcerze wodniacy i młodzież ze Stowarzyszenia RINGABULINA). Nie było w Tobie, kochana przyjaciółko, nic z przemądrzałego, pouczającego i strofującego belfra. Twój stosunek do młodzieży określała naturalna potrzeba bliskości, wyrozumiałego współuczestniczenia i radości ze wspólnego bycia tu i teraz.

W pamięci Dzieci pozostanie jako wyrozumiała, kochająca, wspierająca Mama. Nietypowa, pełna młodzieńczego wigoru teściowa. Troskliwa żona, która pokornie przyjmowała przeciwności losu i bez narzekania opiekowała się ich chorym Ojcem, udowadniając siłę miłości do męża Michała.

Podobne relacje łączyły Ją z wnukami: Markiem, Anią, Jankiem, Maćkiem, Alą i Natalką. W przeddzień pogrzebu (28.10) na świat przyszedł kolejny wnuk Franciszek i wypełnił chociaż w minimalny sposób wielką pustkę po Babci.

Informacja o chorobie zaprzyjaźnionej osoby wprowadza otoczenie w zakłopotanie. W kontaktach z nią stara się unikać rozmowy na ten temat, ukradkiem obserwuje zachowanie. Ona z charakterystyczną dla siebie prostolinijnością przerwała “nic niemówienie” informując: ofarbowałam włosy; jak mają wypadać, niech wypadają rude, nie siwe. I atmosfera zmieniała się natychmiast – kontynuowała J. Ostrowska.

Odchodziła otoczona miłością najbliższych. Ewa, Marcin, Asia i Tomek wspierali Ją i troszczyli się o zaspokajanie Jej potrzeb. Robili wszystko, aby nie czuła się samotna. Wiedzieli, że ich obecność przy łóżku nie jest bez znaczenia.

Gdy stajemy w obliczu śmierci, naturalnymi i nieuchronnymi są ogarniające nas takie uczucia jak żal i smutek, często rozpacz. Każdy z nas musi poradzić sobie z żałobą na swój sposób.

Spoczywaj w pokoju…

K.T.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *